Sami. Zniknięcie

Ta cisza nie wróży nic dobrego, profesorze… Mam złe przeczucie… Jakby w powietrzu wisiało coś strasznego.

Wymagamy od dzieci samodzielności, a jednocześnie ciągle je wyręczamy. Bo zrobimy to lepiej, bo zrobimy to szybciej, bo robimy to automatycznie. I nie tylko sami sobie strzelamy w kolano, ale też działamy na niekorzyść naszych pociech. A nigdy nie wiadomo, kiedy ta samodzielność będzie mu wyjątkowo potrzebna…

Pewnego dnia wszyscy znikają. Miasto pogrąża się w ciszy. Pomiędzy budynkami hula wiatr, a po ulicach spacerują… dzieci. Ale tylko kilkoro. Każde z nich zastanawia się, gdzie są wszyscy dorośli. Po kolei spotykają na swojej drodze innych „ocalałych”, aż tworzą jedną ekipę pięciorga nastolatków. W zasadzie czworga nastolatków i jednego malucha. Być może nie jest to drużyna marzeń, która poradzi sobie z wszystkimi przeciwnościami losu, ale przynajmniej są razem i stanowią dla siebie wsparcie.

Od tego momentu dzieci zastanawiają się, wysuwają hipotezy i sprawdzają, co mogło się stać, gdzie są rodzice, jak bezpiecznie przetrwać w tym dziwnym świecie. Nie jest to proste, bo już pierwszego dnia pojawiają się niebezpieczeństwa. Po mieście zaczynają grasować dzikie zwierzęta, więc dzieci muszą szczególnie uważać. Co się dzieje? Gdzie są wszyscy? Dlaczego tylko oni zostali? Skąd wziąć jedzenie? Gdzie się schronić? I jak poradzić sobie ze strachem, smutkiem i tęsknotą?

Bardzo wiele pytań i na razie żadnych odpowiedzi. Bo jest to dopiero pierwsza część tego komiksu. Na pierwszych stronach poznajemy wszystkich bohaterów i ich sytuacje rodzinne. Każde z tych dzieci ma skomplikowaną relację z rodzicami i na swój sposób radzi sobie z problemami w domu. Chwilę potem widzimy już wszystkich bohaterów w zupełnie nowej sytuacji. Z trudności rodzinnych przeskakują do rzeczywistości, w której muszą się mierzyć z kolejnymi problemami. Jak im się to udaje?

Są zupełnie zagubieni, zdezorientowani, ale wspólnymi siłami poszukują rozwiązań. W ciągu dnia dzielnie stawiają czoła nowym przeciwnościom, ale wieczorem, gdy kładą się do spania, emocje biorą górę. Przerażenie, tęsknota za rodzinami i niepewność mocno odbijają się na psychice drużyny. Niestety następny dzień jest taki sam. Choć każde z nich miało nadzieję, że to tylko zły sen, to szybko okazuje się, że poranek niesie ze sobą nowe wyzwania – najmłodszy członek ekipy opuszcza drużynę, więc reszta rusza mu na ratunek.

W tej historii mamy kilkoro dzieci i możemy obserwować, jak mocno się od siebie różnią. Każde z nich pochodzi z innego domu, w którym każdego dnia mierzy się z różnymi trudnościami. Każde z nich ma też swoje mocne strony, choć może jeszcze sobie ich nie uświadamia. Z różnymi podejściami, różnymi historiami i różnymi emocjami spotykają się, by wspólnie wziąć udział w przygodzie, którą będzie walka o ich życia.

Myślę, że nie trzeba Was już bardzo zachęcać! To naprawdę bardzo wciągająca historia. Nie ma czasu na nudę. Akcja jest dynamiczna. Dzieci znajdują się w niecodziennej sytuacji, obserwują dziwne rzeczy dookoła, walczą z dzikimi zwierzętami, szukają schronienia i pożywienia, uczą się jeździć autem, a nawet konstruują broń. Tymczasem pokonuje ich ugotowanie zwykłego ryżu. Dlatego właśnie samodzielność trzeba ćwiczyć od najmłodszych lat.

Jest to oczywście komiks skierowany do starszych dzieci. Uczniów samodzielnie czytających. Nie tylko dlatego, że powinni czytać sami, ale też dlatego, że jest tu sporo emocji, trochę walki i stresujących sytuacji, które mogą wywołać lęki u młodszych czytelników. Główna moją obawą jest to, że u młodszych dzieci może się pojawić silny lęk przed tym, że któregoś dnia ich rodzice znikną. Myślę, że na razie można im tego oszczędzić. Ale jestem pewna, że uczniom początkowych klas szkoły podstawowej ta opowieść przypadnie do gustu i będą bardzo ciekawi, co wydarzy się dalej. O tym zaś napiszę Wam innym razem.

„Sami. 1. Zniknięcie”; scenariusz Fabien Vehlmann, rysunki Bruno Gazzotti, kolory Cerise, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2022.

Dodaj komentarz