Edzio i porządki na polanie

Obowiązuje zakaz rozmów, więc wszyscy bez słowa przyglądają się sąsiadom, przepisowo tkwiąc na wyznaczonych miejscach.
– Antoni miał rację – wzdycha Edzio – przynajmniej nikt się z nikim nie kłóci.

Porządek w otoczeniu dla niektórych jest niezwykle ważny, dla innych zupełnie nieistotny. Wszystko dobrze, jeśli żyje się samotnie. Problemy zaczynają się, gdy osoby o tak różnym podejściu mieszkają pod jednym dachem lub współdzielą jakąś przestrzeń. Wtedy zaczynają się problemy. Znacie to?

Wracam dzisiaj na leśną polanę do Edzia i jego przyjaciół. Ich błogi odpoczynek został właśnie przerwany przez kłótnię misia Antoniego i puchacza Jerzego. Antoni denerwuje się, że Jerzy robi straszny bałagan, a Jerzy zżyma się, że wcale nie zrobił większego bałaganu niż ten, który był tu już wcześniej. Kto z nich ma rację?

Trudno powiedzieć, bo przecież wszystko zależy od podejścia i standardów danej osoby. Zatem każdy z nich ma rację i jej nie ma. Wywołuje to jednak mnóstwo złości, krzyków i nieprzyjemnych słów. Nie mogą znaleźć kompromisu, więc Edzio ich rozdziela. Dochodzą jednak do wniosku, że przydałby się im ktoś, kto odgórnie zapanowałby nad tym chaosem. Ktoś kto pokierowałby nimi, zadbał o utrzymanie porządku i był ich szefem. I ktoś taki nagle się na polanie pojawia…

Tajemniczy przybysz jest „zawodowym szefem” i natychmiast bierze się do pracy. Poranna musztra, przydział obowiązków, zmiana dotychczasowych przyzwyczajeń mieszkańców polany, nowe rozwiązania, nowe ograniczenia, nowe zasady. Wszystko według planu szefa. Bez żadnych konsultacji, według jego widzimisię. Czy mieszkańcom polany właśnie to jest potrzebne?

Ta historia to połączenie dwóch tematów: porządków i narzucania innym swojego zdania. Być może w zamyśle były tylko porządki, ale drugi temat wypływa dla mnie bardzo wyraźnie.

Po pierwsze mamy zatem rozważania o tym, co dla kogo jest porządkiem. Nasze podejścia w tym zakresie są różne. Inaczej postrzegamy przestrzeń wokół siebie i zwracamy uwagę na inne jej elementy. Coś, co dla kogoś jest wielkim chaosem, dla drugiej osoby może być całkiem nieźle uporządkowaną przestrzenią. Coś, co dla kogoś jest idealnym porządkiem, dla drugiego może być otoczeniem sterylnym i zupełnie nieprzyjaznym. Kwestią najważniejszą jest więc dogadanie się, wypracowanie kompromisów – szczególnie, jeśli mieszkamy razem lub korzystamy często z tych samych pomieszczeń (np. klasy w szkole, sali w przedszkolu, świetlicy).

Nie ma idealnych rozwiązań, bo nasze nawyki trudno zmienić. Jest za to możliwość do rozmowy, pracy nad rozwiązaniami, które będę satysfakcjonować wszystkie strony, a czasem także okazja, żeby spojrzeć na temat nieco inaczej. Bo może nasze przyzwyczajenia i nawyki są dla nas najlepsze, ale może po prostu wcześniej nie mieliśmy okazji, by poznać inną perspektywę.

To świetny wstęp do rozmów z dzieckiem o sprzątaniu. Zwykle to my jako rodzice narzucamy dzieciom swoje nawyki, ale im dziecko jest starsze, tym większą powinno mieć przestrzeń do „zaznaczania” siebie, np. w swoim pokoju. Nie oznacza to oczywiście, że skoro nie chce sprzątać, to od razu przytakujemy. Za to warto porozmawiać, zastanowić się, czy dotychczasowe rozwiązania są dla niego dobre i mu pasują, a jeśli nie, to dlaczego tak się dzieje i jak to zmienić, by wszystkim żyło się dobrze.

I tutaj zahaczamy o temat narzucania własnego zdania. Nowy szef przychodzi i rozpoczyna zmiany według własnego uznania. Ma plan i konsekwentnie go realizuje. Tak mu się podoba, takie rozwiązania uznaje za słuszne, więc w sposób autorytarny zaprowadza nowy ład. Mieszkańcy podchodzą do zmian z rezerwą. Początkowo cieszą się, że ktoś zdejmuje z ich barków obowiązek pamiętania, pilnowania i dogadywania się. Szybko jednak dostrzegają, że takie zmiany nie są dla nich dobre. Może wprowadzają porządek, ale ograniczają ich wolność i negatywnie wpływają na relacje w grupie. Szef, który sprawuje władze w taki sposób, nie zjednuje sobie przychylności grupy.

To nauka i temat do rozmowy z dziećmi; nie tylko w kontekście dorosłości i pracy. Przecież tych samych zachowań warto unikać w przedszkolu, szkole, na podwórku czy w ogóle w grupie rówieśniczej. Próby podporządkowania innych swoim pomysłom kończą się zwykle konfliktami lub buntem. Jeśli stoi się po drugiej stronie i czuje, że ktoś chce nam narzucić swoją wolę, powinno się zachować czujność i, w razie konieczności, stawiać opór. Nie pozwolić, by inni decydowali za nas, wmawiali nam swój punkt widzenia. Ani w kwestii porządków, ani żadnej innej. Nie namawiam oczywiście do stawania okoniem wobec wszystkich zmian. Mówię o tych, które ktoś nam wciska bez rozmowy, bez poznania naszych potrzeb lub takie, które są niezgodne z naszym sumieniem, sytuacją życiową czy wyznawanymi wartościami.

W tej części Edzia jest trochę więcej złości, konfliktów i zdziwień. Ale jest też siła przyjaźni, rozmyślania i bardzo pozytywne zakończenie. Jeśli jeszcze nie słyszeliście o tej serii, to zapraszam do poprzedniego wpisu o tajemniczym pokoju, bo to grupa przyjaciół, którą naprawdę warto poznać.

Astrid Desbordes, „Edzio i przyjaciele. Edzio i porządki na polanie”, ilustracje Marc Boutavant, Wydawnictwo Wytwórnia, Warszawa 2022.

Dodaj komentarz