– A ja chciałem pokazać ci coś pięknego. Coś, co zapamiętasz
na całe życie – powiedział i chwycił mnie za rękę.
– I zapamiętam – odparłem.
Niewiele pamiętamy z naszych najwcześniejszych lat. Są jednak momenty, które zapadają nam w pamięć na zawsze. Szczególne chwile, które miały dla nas wyjątkowe znaczenie. Im jesteśmy starsi, tym większe wzruszenie w nas wywołują. Macie takie chwile w swoich albumach wspomnień?
Dzisiaj zapraszam Was na wieczorny spacer. Spacer, który pewien mały chłopiec zapamięta do końca życia. To jego chwila z tatą. Starannie zaplanowana, otoczona aurą tajemniczości. Choć dotyczy dość przyziemnych spraw, to jednak dla niego będzie magicznym przeżyciem, które na zawsze pozostanie w jego sercu.




„Pewnego wieczoru tata powiedział, że pokaże mi wszechświat”. To pierwsze słowa książki, które natychmiast wprowadzają nas w ten niesamowity klimat. Utrzymuje się on przez cała historię. Jest tu świat widziany oczami dziecka. Świat chłopca, który jest podekscytowany nową przygodą. Świat synka, który niezwykle przeżywa te wspólne chwile z tatą.
Chłopiec opowiada, jak przygotowują się z tatą do wyjścia, jak idą przez miasto, docierają do celu i co ich tam spotyka. Powoli zapada zmrok, a chłopiec uważnie obserwuje, co dzieje się wokół nich. Sklepy się zamykają, ludzie szykują się do powrotu do domów, park wygląda na opuszczony – wieczorem wszystko jest inne. Ten zapadający zmierzch nadaje całej historii niezwykły nastrój. Podsycana dodatkowo ekscytującym celem wspólnej wycieczki.
Tata z chłopcem docierają na łąkę na obrzeżach miasteczka. Tam tata pokazuje synkowi wszechświat. Chłopiec jest pod wrażeniem… tego, co ma pod stopami. Zachwyca się drobnymi rzeczami. Dopiero po chwili tata zauważa, że chłopiec patrzy w złym kierunku. Kiedy zwraca mu uwagę, chłopiec w końcu spogląda w górę i obserwuje rozgwieżdżony nieboskłon. Czy zachwyca się nim tak samo jak tata?

Scena na łące jest niesamowita. Podczas gdy tata z wielkim zaangażowaniem stara się opowiedzieć synkowi o gwiazdozbiorach, mały robi wszystko, by go nie zawieść i okazuje swoje zaintersowanie. Chwilę wcześniej, gdy tata wpatruje się w gwiazdy, chłopiec zachwyca się tym, co widzi na ziemi i kiedy tata to odkrywa jest to dla niego zupełnie niezrozumiałe. Inne rzeczy ich fascynują, inne wywołują dreszcze, inne budzą podziw, ale ostatecznie najważniejsze jest to, że spędzają ten czas razem.
Widać również, że magiczna atmosfera, która wisi w powietrzu od samego początku opowieści, mocno wpływa na to, jak chłopiec odbiera rzeczywistość. Jest tak przejęty, jego wrażliwość jest tak pobudzona, że gdy przygląda się ślimakowi, źdźbłu trawy czy ostowi, to wydaje mu się, że są to najpiękniejsze rzeczy na świecie. Bo w tej chwili u jego boku stoi tata. Bo to jest właśnie jego mały wszechświat…
A jak się to wszystko kończy? Zupełnie nieprzewidywalnie i zabawnie. Emocje zmieniają się całkiem nieoczekiwanie – jak to z dziećmi. Wydaje się, że nastrój pryska – tak przynajmniej uważa tata. Ale dla chłopca to tylko kolejny punkt na liście niesamowitych wrażeń z tego wieczora. Choć zupełnie odmienny od całości, to dla niego wciąż ważny do zapamiętania.




Ilustracje w tej książce wspaniale oddają cały nastrój. Jest tu codzienność połączona z niezwykłym klimatem. Widać zaciekawienie chłopca i przepiękne kadry oddające, to co tato chciał pokazać synowi. Przyznaję, że ilustracja z nieboskłonem jest jedną z moich najukochańszych ilustracji w książkach dla dzieci. Robi na mnie ogromne wrażenie za każdym razem.
Nastrojowa historia o tym, jak ważne są dla dziecka chwile spędzone z rodzicem i w jak różny sposób postrzegają świat dzieci i dorośli. Zobaczycie, jak powstają najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa. Wzruszycie się i być może odszukacie swoje wspomnienia i będziecie mogli o nich opowiedzieć swoim dzieciom.
Ulf Stark, „Jak tata pokazał mi wszechświat”, ilustracje Eva Eriksson, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2015.