– PUK! PUK! PUK!
– Co to stuka? Czego stuka? Osz ty w szyszkę! To dzięcioł!
– Korniki! Może ten dzień nie będzie tak zupełnie do kupra! Najem się przynajmniej! Slurp!
– Zostaw! To moje dzieci! Ryją, bidulki, całe dnie, a ty chcesz je skrzywdzić?
– Głodny jestem. I zły dzień mam!
– Odpuść im, a zdradzę ci sekret, który zmieni życie wszystkich w tym lesie!
Wchodzicie w las, cieszycie się kontaktem z naturą, widzicie powalone drzewo i co wtedy myślicie? Czemu nikt tego nie zabrał? Brzydko to wygląda! Ale las to nie osiedle domków jednorodzinnych z równymi uliczkami. Tu natura działa z fantazją, a nie od linijki. Ma swoją koncepcję i najlepiej wie, co jest dobre dla lasu i jego mieszkańców.
Adam Wajrak i Tomasz Samojlik, to przyrodnicy i autorzy. Wielcy miłośnicy i znawcy Puszczy Białowieskiej. Ich książki znajdziecie na tym blogu. A dzisiaj o ich wspólnej pracy. O książce, która jest niezwykłym połączeniem ciekawej historii, komiksu, świetnego humoru i potężnej dawki wiedzy. Takiej, której niestety nie dostaniecie w szkole.
Do Umarłego Lasu przybywa Triko i ogłasza, że jest nowym szeryfem. Nikt się nim szczególnie nie przejmuje, bo wygląda słabowicie, w dodatku ma tylko trzy palce i żółtą grzywkę! Kto to widział? Przecież wiadomo, że dzięcioły powinny mieć czerwoną. Dziwak jakiś. Mieszkańcy Umarłego Lasu świetnie sobie radzą bez szeryfa i nie zamierzają uznać nowego przybysza za swojego stróża prawa.





Trzeba też przyznać, że mieszkańcy tego zakątka puszczy to naprawdę niezła zbieranina. Dzięcioły czarne, białogrzbiete i duże, sóweczki zwyczajne, puszczyki, włochatnki, kowaliki, szpaki i korniki. Żyją tu od lat, mają pozakładane swoje biznesy i nie potrzebują żadnego dozoru. A już na pewno nie od dzięcioła trójpalczastego.
Biedny Triko robi, co może, by zyskać szacunek, ale przez swoją niepewność i niezdarność, tylko zraża do siebie wszystkich na każdym kroku. Tymczasem mieszkańcy są w niebezpieczeństwie. Na przejęcie ich terenu czyha banda szpaków. Szykują nalot, by przejąć dziuple, których jest tutaj pod dostatkiem. Udaje im się nawet wywieść wszystkich w pole i wyprowadzić z Umarłego Lasu na teren Plan Tancji. Dopiero tam mieszkańcy zauważają swój błąd. Dopiero tam Triko odnajduje w sobie siłę, by dać innym nadzieję. Ale czy mu się to uda, dowiemy się dopiero w kolejnym tomie!

Co niezwykłego jest w tej książce? Trudno wszystko zliczyć! Po pierwsze jest to komiks. Ilustracje Tomasza Samojlika są jak zwykle bogate w różne szczegóły. Oprócz małych kadrów często pojawiają się duże ilustracje, na których widzimy całą rozbudowaną społeczność, jej działania i bohaterów drugiego planu. Teksty są zabawne zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Uwielbiam to puszczanie oka do rodziców. To taki ukłon w stronę tych, którzy muszą te komiksy jeszcze czytać na głos swoim dzieciakom. A czytanie dzieciom komiksów jest dużo trudniejsze niż zwykłych książek.
Postaci są bardzo różne. Każda ma swój charakter, swoje zadania, a są one ściśle powiązane z tym, jak dane zwierzę zachowuje się w rzeczywistości. Żeby się o tym przekonać wystarczy przeczytać notki Adama Wajraka. Znajdziemy je pomiędzy rozdziałami. Są to nie tylko ciekawostki o życiu lasu, ale odniesienia do bohaterów komiksu. Stąd właśnie dowiemy się, dlaczego autorzy wybrali na starego szeryfa dzięcioła czarnego, dlaczego grabarzem została sóweczka oraz czemu to właśnie szpaki szykują przejęcie Umarłego Lasu.
Według mnie „Umarły Las” świetnie się sprawdzi od szóstego roku życia. Po pierwsze jest to wiek, w którym następują pierwsze poważne próby czytelnicze. Ta pozycja będzie więc świetnym połączeniem samodzielnego czytania i czytania na głos przez rodziców. Teksty komiksowe dziecko może próbować czytać samo, a długie teksty z ciekawostkami może czytać mu rodzic. To też świetna okazja do tego, by porozmawiać o tym, co się przeczytało. Sprawdzić, czy dziecko wyłapało te połączenia ciekawostek z postaciami z komiksu.
Po drugie jest to książka z faktami. Fakty zaś są takie, że natura bywa okrutna. Taka kolej rzeczy. Znajdziecie więc tutaj dużo wątków związanych z drapieżnikami, zabijaniem, przejmowaniem gniazd. Są one zupełnie normalne, przedstawione w sposób rzeczowy (bez drastycznych opisów), ale dla młodszych dzieci mogą być jeszcze zbyt straszne. Nie dla wszystkich, ale to Wy najlepiej znacie wrażliwość swoich pociech, więc jeśli macie jakieś obawy, najpierw sami wszystko przeczytajcie. Nie oznacza to jednak, że macie zrezygnować z przeczytania dziecku w ogóle. Po prostu poczekajcie na odpowiedni moment. Bo poza tym, to polecam do przeczytania każdemu!





Ten komiks to niezwykła lekcja przyrody. Coś czego nie dowiecie się w szkole. Coś co sprawi, że spacery po lesie będą od tego momentu zupełnie inne. Zaczniecie dostrzegać rzeczy, na które wcześniej nie zwracaliście uwagi. Zyskacie większy szacunek dla natury. Zobaczycie, że w lesie nic nie dzieje się bez przyczyny. Nic nie pozostaje nieużywane. Każdy jego element jest ważny nie tylko wtedy, gdy żyje, ale i wtedy, gdy jest już martwy. Usłyszycie dźwięki, które wcześniej wydawały się Wam tylko zwykłymi śpiewami ptaków. Co więcej, usłyszycie je także w mieście!
Nie jest to nowy komiks i także my mamy go już od dawna (także kolejne części, więc na pewno o nich niebawem napiszę). Wiem jednak, że wciąż nie dotarł do wielu dzieci. Szczególnie do tych, którzy nie przepadają za komiksami. Ale zaprawdę powiadam Wam – bierzcie koniecznie! Zdobywanie wiedzy w ten sposób to czysta przyjemność. Na pewno w głowach zostanie więcej niż po zwykłym czytaniu informacji z podręcznika.
Tomasz Samojlik, Adam Wajrak, „Umarły Las”, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2016.
1 komentarz