Przygoda Wielka

Z drugiej strony czuł się bardzo samotny. Coraz częściej myślał o tym, dlaczego rodzice podrzucili go na wieś. Czuł się odtrącony. A teraz do tego wszystkiego doszła ta cała historia z dzieciakami z Przygody Wielkiej. To było ponad jego siły. Nie chciał tego, ale łzy same napłynęły mu do oczu. Ciocia w milczeniu przytuliła go bardzo mocno, nawet trochę za mocno. Michał jednak nie zwrócił jej uwagi, bo w tamtym momencie bardzo potrzebował czyjegoś wsparcia. Nareszcie pozwolił sobie na okazanie swojej bezsilności i zdziwił się, że wcale nie było mu z tym źle.

Jesienna mgła spowija już poranki. Trudno uwierzyć, że jeszcze przed chwilą cieszyliśmy się letnimi upałami i wolnością. Jesień oczywiście ma swoje uroki, ale jeśli chcecie jeszcze przez chwilę zatrzymać przy sobie wspomnienie wakacyjnej przygody, to zapraszam Was do wehikułu czasu.

„Przygoda Wielka” to tytuł książki, ale też nazwa miejscowości, do której przyjeżdża Michał. Na całe dwa miesiące. Najgorsze dwa miesiące jego życia. Tak przynajmniej on sam do tego podchodzi. Oderwany od swojego komputera, swojego pokoju, swoich przyjaciół nie wyobraża sobie, że te dwa miesiące może w ogóle jakoś przeżyć.

Są to także dwa miesiące bez rodziców. Rodziców których ma, kocha całym sercem, ale którzy chyba nie kochają jego. Bo przecież, żaden kochający rodzic nie skazałby swojego dziecka na takie wygnanie, prawda? Zresztą to już i tak był krok ostateczny, bo Michał od wielu miesięcy czuł, że rodzice się od niego odsuwają. Mama z nim nie rozmawia. Tata jest ciągle zamyślony, rozzłoszczony i zawiedziony jego zachowaniem. Po prostu się go pozbyli.

Opuszczony, rozżalony i smutny Michał bardzo źle znosi pierwsze chwile na wsi. Ale każdy dzień to nowe możliwości, nowe doświadczenia i odkrycia. Nowe znajomości. Pod czułą opieką swojej cioci chłopiec powoli oswaja się z nową sytuacją. Poznaje także dzieci mieszkające w Przygodzie Wielkiej i dzięki nim przestaje się nudzić. Choć trzeba przyznać, że początki ich znajomości nie są łatwe.

Ten czas to nie tylko przygody z rówieśnikami. To także wiele chwil na przemyślenia, zagłębianie się w swoich uczuciach, analizowanie sytuacji rodzinnej, rozmowy z ciocią, odkrywanie dzieciństwa swojego taty, a także obecnych problemów rodziców i przyczyn pobytu Michała w tym miejscu. Podczas tego wyjazdu chłopiec wyleje wiele łez, ale będą one oczyszczające i pomogą mu ułożyć sobie wszystko w głowie i sercu.

Jest coś niesamowitego w połączeniu sielskiego krajobrazu z bardzo trudnymi tematami poruszonymi w tej historii. Choć czytamy o niezrozumieniu, obawie przez utratą miłości swoich rodziców, uzależnieniu od gier komputerowych i rodzinnej traumie, to równocześnie czujemy niespieszny rytm wiejskiego życia, zapach lasu i stogów siana oraz promienie ciepłego słońca na skórze. Trochę surrealistyczne, ale bardzo kojące.

Obraz wakacji na wsi jest namalowany z dbałością o szczegóły. Odbiera się go wszystkimi zmysłami i natychmiast zatapia we własnych wspomnieniach. Bardzo podoba mi się to, że część przygód jest tak bardzo podobna do naszych doświadczeń z dzieciństwa. Ale jednocześnie bohaterowie mają swoje sprawy, swoje doświadczenia, problemy i obawy. To sprawia, że każdy czytelnik znajdzie tam jakiś fragment siebie. Punkt zaczepiania, moment styczności z którąś z postaci. Coś co sprawi, że może pomyśleć: „Ja też tak czasem czuję. Ja też się o to martwię”. Dzięki temu ta opowieść stanie mu się bliższa i może też otworzyć dziecko na rozmowę z innymi o swoich lękach.

Jest to pierwsza książka od dłuższego czasu, którą czytałam Sebastianowi na głos. On od dawna czyta już sam, więc jeśli chcę Wam napisać tutaj jakąś recenzję książki dla starszych dzieci, to muszę ją przeczytać sama, porozmawiać z nim i porównać nasze przemyślenia. Tej byłam jednak tak ciekawa, że postanowiliśmy ją przeczytać wspólnie. I powiem Wam, że Seba nie tylko błagał o „jeszcze tylko jeden rozdział”, ale po tym jak ją skończyliśmy, przeczytał ją ponownie sam. Myślę, że to wystarczyłoby w zasadzie za całą recenzję.

Autorka wykazała się niezwykłą odwagą, poruszając tematy bardzo trudne dla wielu rodzin. Nie chce Wam zdradzić zbyt wiele z treści, ale muszę Was przygotować na to, że ta lektura nie będzie emocjonalnie łatwa. Zarówno dla dzieci, jak i rodziców. Szczególnie dla rodziców, którzy doświadczyli straty dziecka. Jeśli czujecie, że nie dacie rady jeszcze z dzieckiem o tym rozmawiać, to poczekajcie z tą książką. Wydaje mi się jednak, że może ona być dla Was pomocna. Jeśli macie za sobą tak trudne doświadczenia i nie wiecie, jak o nich rozmawiać z dzieckiem, to ta książka otworzy Wam ku temu drogę. Trauma, którą przeżywają rodzice, jest widziana i odczuwana przez dziecko. I na jego sposób interpretowana. Nie można go więc zostawić samego z tymi emocjami.

Opowieść została uzupełniona pięknymi i ciepłymi ilustracjami. Sprawiają, że chce się tam być, usłyszeć szum wody, posmakować jagód (choć dla mnie to i tak są borówki) prosto z krzaka, usmażyć kiełbasę na ognisku i zapatrzyć w jego płomienie. Ilustratorce wspaniale udało się oddać, to co chciała przekazać autorka.

Historia dla starszych czytelników. Książka, która porusza ważne i trudne tematy. Opowiada o wielu emocjach, które targają dorastającym dzieckiem. Jest w niej miejsce na radość, beztroskę, przygodę, łzy rozpaczy, ból rozstania i wiele wzruszeń. Niezwykła mieszanka, która poruszy najtwardsze serca. Dajcie się zaprosić do Przygody Wielkiej. Dajcie się ponieść i poczuć tę atmosferę. Zapewniam, że zostanie z Wami na długo.

Katarzyna Kilczuk, „Przygoda Wielka”, ilustracje Małgorzata Herrera, Wydawnictwo Dziwimisie, Siechnice 2022.

Dodaj komentarz