Lolek

Pierwszy cios zadany wielką ręką zabolał strasznie. Nie tylko dlatego, że był mocny i trafił w nos, ale również dlatego, że przecież tego Lolek od swoich ludzi, których pokochał bezwarunkowo, się nie spodziewał.

Traktowanie zwierzęcia jako zabawki to temat, o którym coraz częściej mówi się głośno. Kupowanie psa czy kota jako prezent jest szeroko komentowane, zwłaszcza w okresie bożonarodzeniowym. Dużo też mówi się o tym, by dawać drugą szansę porzuconym zwierzętom. Przygarniać te, które zamieszkują przepełnione schroniska. Ale czy wiemy, jak to robić z głową? Czy na pewno wystarczy tylko wziąć psiaka, obdarzyć go miłością i czekać aż wszystko się ułoży?

Przedstawiam Wam dzisiaj książkę, którą czytaliśmy z wielkim wzruszeniem. Jednym tchem. Myślałam, że będzie to pozycja na kilka wieczornych sesji, ale nie było szans! Pochłonęliśmy ją w jeden dzień, bo nie mogliśmy się oderwać. Czytałam ją czteroletniemu Tymkowi, ale dziewięcioletni Sebastian nadstawił ucha ze swojego pokoju, a chwilę potem był już przy nas i słuchał z takim samym zaangażowaniem co jego młodszy brat.

Historia opowiedziana jest przez z perspektywy dwóch bohaterów. Kilka pierwszych rozdziałów zawiera wspomnienia i doświadczenia psa Lolka – głównego bohatera. Następnie pojawia się narrator w pierwszej osobie – to Adam Wajrak, który opisuje swoje doświadczenia związane z początkami znajomości z Lolkiem. Ale od początku…

Najpierw poznajemy historię psa. Domniemaną, bo autor (a jednocześnie bohater) książki wysnuł tę opowieść na podstawie zachowania oraz ran jakie zaobserwował na ciele Lolka. Trzeba jednak przyznać, że historia ta jest bardzo prawdopodobna. I bardzo smutna.

Lolek, który nie był jeszcze wtedy Lolkiem, żył jako szczenię w ciepłej budzie u boku psiej mamy i rodzeństwa. Pewnego dnia przyjechali po niego ludzie. Była to szczęśliwa chwila, bo Lolek marzył o swoim domu, swoich ludziach. I pokochał ich bezwarunkowo. Szybko się jednak okazało, że dla nowej pani jest tylko zabawką – na dodatek taką, która nie spełnia wszystkich jej wymagań. A dla nowego pana jest wyłącznie niepotrzebnym zawalidrogą – dobrym tylko do wyładowywania swojej złości.

Nietrudno się domyślić, że życie na podwórku tych państwa nie było szczęśliwe. Głód, krzyki, uderzenia, kopniaki, a wreszcie łańcuch. To doświadczenia, które były codziennością Lolka. Wydarzenia, których źródeł nie rozumiał. Szybko jednak zaczął rozpoznawać kiedy nadchodzą i starał się ich unikać. Mimo że darzył swoich ludzi miłością, to nie mógł się pogodzić ze swoim losem. W krytycznym momencie, w ogromnym strachu o swoje życie, zerwał się z łańcucha i uciekł.

To był jednak początek długiej i wykańczającej wędrówki. Przerażony, nieufny, zraniony fizycznie i psychicznie dotarł wreszcie do miejsca, którego zapach przywoływał dobre wspomnienia. Dotarł tam bez żadnych nadziei, tylko po to by położyć się i umrzeć.

W tym momencie zaczyna się już prawdziwa historia. To wspomnienia Adama Wajraka z jego pierwszego spotkania z Lolkiem. Opis jego wyglądu, zachowania i wszystkich działań jakie podjął, bu zdobyć zaufanie psa i dać mu nowy dom.

Nie będę oczywiście opisywać wszystkiego, bo przeczytacie o tym w książce. Powiem jednak, że była to niezwykle pouczająca lektura. Z zapartym tchem czytaliśmy o tym, co robił człowiek i jak reagował na to pies. Jakie były ich myśli, plany, założenia i z jakimi odpowiedziami się one spotkały. To niezwykły opis oswajania zranionej duszy.

Uderzyło nas to, że same dobre chęci nie wystarczą. Potrzeba duża serca, zaangażowania, samozaparcia, wiedzy, troskliwości, zrozumienia i czasu, by zbudować w cierpiącym i nieufnym zwierzęciu podstawy zaufania. Trzeba być też nastawionym na odrzucenie swoich działań, na zupełnie nieoczekiwane reakcje, i być może na brak zrozumienia naszych zamiarów.

Posiadanie psa to przyjemność i obowiązek. Ale posiadanie psa porzuconego (znalezionego czy ze schroniska) to ogromna odpowiedzialność. To danie drugiej istocie nadziei. To przygotowanie samego siebie na trudny bardzo długiego procesu i skomplikowanej relacji. To przygotowanie się na to, że być może nie będziemy od razu witani machaniem ogona i wesołymi szczeknięciami.

Innymi słowy, zanim zdecydujecie się na zapewnienie domu zranionemu psu, zastanówcie się, czy sami jesteście na to gotowi. Czy jesteście odpowiednio przygotowani. Przeczytajcie tę książkę, żeby się dowiedzieć z jakimi trudnościami się spotkacie. Dzięki niej zrozumiecie też, że nieprzewidywane zachowania psa nie są wymierzone w Was. Są jego reakcją na cierpienie, którego doznał od innych. To na pewno pomoże Wam przejść spokojniej przez czas oswojenia.

Niezwykle ważna lektura dla dzieci i dorosłych. Dużo smutku i wzruszeń, ale też nadziei na coś pięknego. Poleciłabym Wam na spokojne czytanie rozdziałami, ale możliwie, że wsiąkniecie tak jak my.

Adam Wajrak, „Lolek”, ilustracje Mariusz Andryszczyk, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.

1 komentarz

Dodaj komentarz