Artur i Złoty Sznur

Nie mając jednak czasu do stracenia i z nogami mocnymi jak dwie nitki rozgotowanego makaronu, Artur zaczął się wspinać.

Zanurzenie się we wciągającej historii to najwspanialszy aspekt przygód z czytaniem. Warto już najmłodszym dzieciom pokazać, że czas z książką może być niezwykłym przeżyciem. Nie tylko wspólną chwilą z rodzicem, czy sposobem na poznawanie świata. To może być chwila całkowitego zapomnienia, zatracenia się w akcji i przeżywania przygód razem z bohaterem.

Jeśli dziecko nie potrafi długo wytrzymać przy słuchaniu tekstu, to najlepszym rozwiązaniem będą dla niego komiksy. Oczywiście książki dla najmłodszych dzieci są bogato ilustrowane, więc nadmiar tekstu nie stanowi w nich problemu. Ale jeśli macie starsze dziecko, które wcześniej niewiele czytało, a teraz chcielibyście je do tego zachęcić, to komiksy sprawdzą się idealnie.

Artur i Złoty Sznur to początek serii o opowieściach Profesora Brownstone’a. Na wstępie poznajemy profesora, który krótko zapowiada, czego będą dotyczyły kolejne tomy serii. Następnie przechodzimy do historii Artura – małego chłopca, który swoją pasją i odwagą zaskoczył, tych którzy w niego nie wierzyli.

Artur mieszka w małej wiosce na Islandii, ale zamiast grzać się z wszystkimi mieszkańcami przy wielkim ogniu, woli słuchać opowieści miejscowej kabalarki, a potem podróżować, odkrywać, sprawdzać, poznawać świat i jego tajemnice. Podczas swoich przygód spotyka niesamowite stworzenia, pomaga im, a one odwdzięczają się mu w różny sposób.

Pewnego dnia na wioskę Artura spada nieszczęście. Wielki ogień zostaje zgaszony przez potężnego wilka, a wszystkim mieszkańcom grozi zamarznięcie. Istnieje rozwiązanie tej sytuacji, ale to trudna i niebezpieczna misja. Na domiar złego, nikt z dorosłych nie może w niej wziąć udziału, ponieważ wszyscy zostali ranni podczas walki wilkiem. Ktoś podpowiada, że Artur mógłby to zrobić, ale dorośli w niego nie wierzą. Obwiniają go, za to nieszczęście, sądzą, że chował się w lesie, gdy był potrzebny w wiosce.

Łatwo się domyślić, że Artur wyrusza w podróż. Spotykają go niesłychane, widowiskowe przygody. Trudne zadania i niebezpieczne przedsięwzięcia. Jak sobie z nimi poradzi – musicie dowiedzieć się sami.

Historia zawiera w sobie wątki mitologii nordyckiej. Jest Odyn, Thor, groźny Fenrir – cała śmietanka. A w tym wszystkim odwaga, spryt i ciekawość małego Artura. Fantastyczna mieszanka, baśniowa i pełna napięcia.

Zachwycające ilustracje tworzą oczywiście klimat tej opowieści. Nie sposób oderwać od nich oczu. Tekst jest bardzo oszczędny. Jest w formie opisów pod obrazkami. Nie ma typowych dymków dialogowych. Ilustracje są duże, często całostronicowe lub na rozkładówkach. Bardzo intensywne kolory, w ciepłej tonacji. Podoba mi się jak przedstawiony jest postęp akcji, kiedy na przykład Artur się gdzieś wspina, idzie, działa. NIe potrzeba wielu słów, a doskonale czujemy działanie.

Znajdziecie tu także jedną z najpiękniejszych ilustracji dla wszystkich bibliofilów. 😉

Historia dobrze się kończy, więc można się spodziewać wielkich fanfar i hucznej imprezy przy odzyskanym ogniu. Ale Artur nie czeka na pochwały. Jest zmęczony – idzie spać. Bardzo podoba mi się to zakończenie. Pokazuje takie typowo dziecięce podejście – zrobiłem coś co lubię, co chciałem przeżyć, na czym mi zależało, a teraz jestem zmęczony, więc idę spać. Nie robiłem tego dla sławy i chwały, tylko z potrzeby serca. Nie znajdziecie tutaj ani nadętych przemów, ani scen łzawych wzruszeń.

Magiczna, wciągająca przygoda. Dużo wydarzeń i szybkie akcje. Każda ilustracja to nowe przeżycie. Nie ma czasu na przejścia pomiędzy scenami, rozciąganie treści długimi dialogami. Jest zadanie – jest działanie. Fantastyczne doświadczenie.

Joe Todd Stanton, „Kolekcja mitów profesora Brownstone’a: Artur i Złoty Sznur”, Wydawnictwo Kultura Gniewu – Krótkie gatki, Warszawa 2019.

1 komentarz

Dodaj komentarz