Rok w lesie

Czasami mniej znaczy więcej. Mniej rzeczy w naszym domu, mniej ozdób na choince, mniej zabawek w pokoju dziecka – to zasada, która znajdzie zastosowanie w każdej dziedzinie życia. Czy na pewno w każdej? Czy sprawdzi się w książkach? Czy mniej słów też może przekazać więcej treści?

Oczywiście, że tak. Bardzo cenię książki, w których autorzy osiągają właśnie taki efekt. Używają niewielu słów, rezygnują ze zbędnych opisów i docierają do sedna, a przy tym są w stanie przekazać ogrom emocji. W książkach dla dzieci jest to oczywiście wspierane obrazem. Dzisiaj przedstawiam wam jedną z najpiękniejszych książek, w której całkowicie zrezygnowano ze słów.

Rok w lesie to początek serii ilustrowanych książek dla dzieci. Jest w naszym domu od lat. Zachwycał się nią starszy synek. Teraz magluje ją młodszy. Wielokrotnie była ze mną w przedszkolu i służyła mi jako nieoceniona pomoc podczas zajęć. Ilustracje wykonała Emilia Dziubak (o moim zachwycie nad jej kunsztem pisałam już tutaj: https://kamyki.blog/2021/07/07/co-buduja-zwierzeta/ i tutaj: https://kamyki.blog/2021/02/11/to-jeszcze-nie-koniec/) i jak zwykle zrobiła to po mistrzowsku.

Zacznijmy od tego, że książka nie ma słów. Wyjątkiem jest pierwsza strona, na której przedstawione są krótkie notki o wszystkich bohaterach, których zobaczymy na kolejnych kartach. Główna część książki to dwanaście rozkładówek. Na każdej z nich przedstawiony jest ten sam wycinek lasu, w kolejnych dwunastu miesiącach roku. Na każdej z nich spotkamy tych samych bohaterów w różnych sytuacjach. I dodatkowo na ostatniej karcie znajdziemy jeszcze wielki labirynt.

Czy to już wszystko? Pięć minut oglądania i koniec? Nie, to dopiero początek wspaniałej przygody. Po pierwszych zachwytach, przychodzi czas na spokojne oglądanie, wyszukiwanie szczegółów i ich omawianie. Jak to zrobić, żeby miało to sens?

Na początek trzeba posłuchać dziecka. Niech ono ogląda, pokazuje, próbuje nazywać. Jeśli brakuje mu słowa – podpowiedzcie. Jeśli nazywa zwierzę onomatopeją, gestem – uzupełnijcie. Ale dajcie mu miejsce na próby i błędy.

Tę książkę można z powodzeniem kupić już maluszkowi. Jest duża, kartonowa, kolorowa, na pewno już tym najmłodszym dzieciom bardzo się spodoba. I zostanie z wami na lata. Wasze maluchy, które będą uczyły się mówić, będą miały okazje używać pojedynczych słów, uczyć się nazw zwierząt (oczywiście tych prostszych), a także ćwiczyć spostrzegawczość. Te ilustracje mają tak wiele szczegółów, że są doskonała okazją do zabawy w wyszukiwania: „Pokaż gdzie na tym obrazku jest wiewiórka?”, „Pokaż gdzie schował się jeż?”.

A potem przyjdzie przedszkole i wtedy ta książka będzie po prostu placem zabaw. Możecie ją wykorzystać do zabaw rozwijających mowę dl przedszkolaków od najmłodszych do najstarszych grup.

Najprostszą formą będzie zwyczajne zadawanie pytań i słuchanie odpowiedzi dziecka: „Opowiedz co na tej ilustracji robi pan leśniczy?”; „Dlaczego ma taką minę? Co ona oznacza?”; „Co mu się przytrafiło?”.

Starszaka możecie poprosić, żeby wybrał jedną z postaci i opowiedział o tym, jak dane zwierzę zachowuje się podczas całego roku. W czasie, gdy dziecko opowiada, możecie mu zadawać dodatkowe pytania. Odpowiedzi na nie wzbogacą jego słownictwo, ubarwią opowiadanie, nauczą dziecko zwracać uwagę na szczegóły i zostawią w jego głowie różne ciekawostki dotyczące życia zwierząt. Pytajcie o to jakie to zwierzątko ma przyzwyczajenia, gdzie śpi, co je, czy zapada w sen zimowy, czy odlatuje do ciepłych krajów, czy poluje, czy ucieka, czy zmienia kolor futra na zimę, gdzie buduje swój domek.

Świetną zabawą będą też zagadki. Najpierw wy zadawajcie je dziecku, a z czasem ono będzie zadawało swoje. Np. „Przyglądnij się ilustracji i powiedz, kto jest przestraszony.”; „Pokaż, które zwierze karmi swoje dziecko.”; „Pokaż, które zwierzęta ze sobą walczą.”; „Wskaż zwierzęta, które zapadają w sen zimowy.”; „Wskaż zwierzątko, które szuka swoich zimowych zapasów.” Itd.

Ilustracje posłużą wam także do zabaw matematycznych. Liczcie zwierzątka, ich dzieci, sprawdzajcie których jest mniej, a których więcej. Starsze przedszkolaki doskonale sobie z tym poradzą.

Ćwiczcie określanie położenia w przestrzeni. Gdy zapytacie: „Gdzie siedzi sroka?”, dziecko odpowie wam „tutaj”. Ale z czasem wypracujecie bardziej rozbudowane odpowiedzi i usłyszycie: „Na drzewie”. I pamiętajcie, żeby próbować w dwie strony. To znaczy zadawać pytania tak, by usłyszeć odpowiedzi (wtedy ćwiczycie używanie danego określenia przez dziecko), ale też zadawać je tak, by dziecko wskazywało miejsce na ilustracji (wtedy wiecie, że dziecko rozumie dane określenie). Czym innym jest pytanie: „Gdzie śpi niedźwiedź?”, a czym innym pytanie: „Powiedz, kto kryje się za drzewem?”. Te niepozorne zabawy są długim procesem myślowym. Gdy dziecko usłyszy pytanie „Kto siedzi obok zaskrońca?”, musi przypomnieć sobie jak wygląda zaskroniec, znaleźć go na ilustracji, sprawdzić kto siedzi obok niego (o ile zna już pojęcie: obok), rozpoznać to zwierzę, przypomnieć sobie, jak ono się nazywa i dopiero wtedy podać odpowiedź. Jedno proste pytanie, a tyle umiejętności ćwiczonych poprzez zabawę.

I oczywiście pozostają wszystkie rozmowy dotyczące przyrody. Poznawanie zwierząt i ich zachowań. Rozmowy o prawach przyrody: kto jest drapieżnikiem, kto ofiarą, kto zapada w sen zimowy, kto odlatuje, kto gromadzi zapasy, kto wykuwa dziuple, jak zwierzęta łączą się w pary, jak wygląda las w różnych porach roku, jakie są warunki atmosferyczne. No i wreszcie: „Jak człowiek powinien się zachowywać w lesie?”.

Wiem, że wśród was jest mnóstwo miłośników tej serii. Ale wiem też, że wiele osób rezygnuje z książek bez tekstu, bo zwyczajnie nie wie, co z nimi można robić. Tymczasem są one wspaniałą okazją do nauki przez zabawę. Świetnym sposobem do spędzania długich godzin z książką przy niewielkim nakładzie naszej energii. To też okazja do wyrobienia pewnego nawyku i budowania u dziecka pozytywnego skojarzenia, po to, by w przyszłości samo chętnie sięgało po książki.

Poza wszystkimi dydaktycznymi i zabawowymi możliwościami, jest to po prostu uczta dla oka. Ilustracje są przepiękne, przyjazne i niezwykle ciekawe. To taka książka, która jest według mnie obowiązkową pozycją w dziecięcej biblioteczce. Wykorzystana mądrze posłuży wam na lata.

Emilia Dziubak, „Rok w lesie”, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2015.

Dodaj komentarz