To już jutro, rozmyślał. Jutro powiem reszcie zwierząt, że nie mogę być ich królem. Każde z nich przecież samo najlepiej wie, jak radzić sobie z problemami.
Komu się udaje wejść do IKEI i wyjść tylko z tym, co zaplanował kupić? Mnie nie bardzo. Zawsze wpadnie jakiś kubek, serwetki lub kolejny kwiatek. Czasem mam trochę wyrzutów sumienia. Ale tylko trochę. Na szczęście nie mam ich wcale, gdy nawet stamtąd wychodzę z kolejną książką dla dzieci. Nie ma przecież czegoś takiego jak „za dużo książek”. Szczególnie, że to jednak rzeczy, które zostają z nami na długo.
„Łoś – król lasu” to książka, którą kupiliśmy starszemu synkowi kilka dobrych lat temu. Teraz cieszy młodszego (i nas znowu). To historia o Łosiu, który bardzo się martwi, bo ma zostać królem lasu, ale czuje, że się do tego zupełnie nie nadaje. Zastanawia się, jak to powiedzieć innym zwierzętom, które przecież oczekują od niego postawy godnej króla. Bije od niego rezygnacja, brak wiary w siebie, przygnębienie. Oprócz tego, że czuje się niekompetentny, ogromnie zasmuca go to, że sprawi zawód wszystkim zwierzętom.




Łoś wędruje po lesie, spotyka jego mieszkańców, a oni natychmiast wyczuwają jego smutek. Martwią się, ale jednocześnie zajęci są swoimi problemami. Podczas tych spotkań Łoś docenia wszystkie zwierzęta, dostrzega ich zalety i talenty, chwali za umiejętności i motywuje do działania. Jednocześnie sam nie widzi u siebie żadnych cech, które pomogłyby mu w królowaniu. Jego wyobrażenie o tym, jaki powinien być przywódca, powoduje, że nie zauważa nawet dobrych słów kierowanych do niego przez wdzięczne zwierzęta.
Jednak, gdy w końcu Łoś podejmuje decyzję i oznajmia ją zwierzętom, te uświadamiają mu jak bardzo się myli. Udowadniają, że ma wszystkie cechy dobrego przywódcy i doskonale nadaje się do tej roli.
To wielki skrót, bo nie chcę opowiadać Wam tu wszystkiego. Podczas każdego ze spotkań widzimy jak Łoś, w naturalny i mądry sposób, doradza innym. Jak zachęca do wysiłku, do poszukiwania rozwiązań. Wspiera i pomaga, nie narzucając swojej woli. To wspaniale pokazuje, że bycie królem (szefem, kierownikiem…) to nie tylko wydawanie poleceń. To subtelne połączenie wielu umiejętności, takich jak: delegowanie zadań, wspieranie, docenianie, motywowanie, prowadzenie dialogu, zachęcanie do poszukiwań, dawanie przestrzeni do rozwijania się, słuchanie, branie pod uwagę różnych punktów widzenia. Można tak wymieniać bez końca. Można się uczyć od Króla Łosia.
Historia jest bardzo ciepła, spokojna. Dodatkową jej atrakcją jest motyw świnki marzycielki, ale jego nie będą Wam zdradzać. Opowieść o tym, jak być królem, ale też o tym, jak mądrze pomagać, jak ważne i motywujące mogą być słowa innych. Warto tego uczyć dzieci. Niech umieją przyjmować komplementy i je zapamiętują, niech potrafią się chwalić swoimi osiągnięciami, niech cenią swoje umiejętności i budują pozytywny obraz siebie. Ale też niech potrafią doceniać innych i im o tym mówić. Dobre słowo potrafi uskrzydlić, a nie wymaga żadnego wysiłku.
Przepiękne ilustracje pełne leśnej zieleni, która zawsze uspakaja. Jest tu oczywiście dużo zwierząt, a przecież dzieciaki je uwielbiają. Jest też wiele szczegółów, dodatkowych elementów ilustracji, które świetnie się sprawdzą przy czytaniu z najmłodszymi. To naprawdę urocza historia, do której bardzo chętnie wracamy.

Ulf Stark, „Łoś – król lasu”, ilustracje Ann-Catherine Sigrid Ståhlberg, TITEL Book AB dla IKEA of Sweden AB, Włochy 2013.

