Dziecięca wyobraźnia

– Ludzie – powiedział – to najdziwniejsze zwierzęta na ziemi. Bywają cudowni i wtedy na przykład smażą dżem malinowy albo śpiewają piosenki, albo bawią się w chowanego ze swoimi dziećmi. Ale czasami… czasami są dla siebie straszni.

– I wtedy zabierają sobie rowery – dodała Karusia.

Być może autorka się obrazi. Być może będzie jej miło. Tego nie wiem. Chcę jednak powiedzieć, że książka „Piaskowy Wilk” bardzo kojarzy mi się z „Kubusiem Puchatkiem”. Nie na zasadzie jakiegokolwiek plagiatu, podobieństwa postaci czy zdarzeń. Jest to zupełnie inna historia i nie ma żadnego punktu stycznego z opowieściami ze Stumilowego Lasu. Chodzi mi o ten ciepły, magiczny klimat, tematykę dziecięcej wyobraźni, bogactwa dziecięcych przeżyć i uczucie, które towarzyszy czytaniu. Przy każdym otwarciu książki czujesz, że przenosisz się na tę plażę, słyszysz szum fal i mrużysz oczy przed migocącym blaskiem piaskowego futra. To po prostu podobieństwo wrażeń, a Piaskowego Wilka pokochaliśmy całym sercem. Ale od początku…

Karusia, główna bohaterka, to mała dziewczynka. Mieszka w domu nad morzem, z mamą i tatą. Ma kochających rodziców, tworzą razem zgraną paczkę. Ale dorośli mają swoje sprawy: praca (do której każdego dnia spieszy się mama), prowadzenie domu (które tutaj w pełni spoczywa na tacie), a czasem po prostu chwile odpoczynku, w których nie ma miejsca na zabawę z Karusią. Na szczęście dziewczynka ma blisko plażę, a tam swojego przyjaciela – Piaskowego Wilka. 

Tylko co to za zwierzę? Na pewno nie był to pies. Przypominało wilczura, ale tylko trochę. Było od wilczura jakby bardziej dzikie, a jego futerko nie było włochate. Przypominało raczej ziarenka piasku. Słonecznożółtego pustynnego piasku.

Piaskowy Wilk ujawnia się tylko Karusi. Jest jej powiernikiem i doradcą. Towarzyszem zabaw i kopalnią wiedzy o świecie i życiu. Nie ma tematu, którego Karusia nie może z nim omówić. On wszystko potrafi jej wytłumaczyć. Nie wprost, to byłoby zupełnie nie w jego stylu. Piaskowy Wilk zdecydowanie ma swój charakterystyczny styl. Słychać go w sposobie opowiadania, w tworzonej przez niego poezji i w cudownych wilkowych neologizmach. Jest przyjacielem Karusi. Pomaga jej zrozumieć wiele rzeczy. Robi to jednak w wyjątkowy sposób – nigdy nie daje prostej odpowiedzi, zawsze naprowadza, zmusza do myślenia, zadawania dodatkowych pytań i wyciągania wniosków.

Ponieważ mieliśmy zbiorczy tom trzech części, udało nam się przeczytać wszystkie historie. Przyznaję, że jest tu mnóstwo opowieści, wyjaśnień Wilka i zarazem mnóstwo tematów do rozmów z dzieckiem. Dowiemy się zatem dlaczego tak trudno usiedzieć w miejscu, gdy całe ciało aż swędzi, żeby się poruszać. Sroki pomogą rozwiązać problemy ze zrzędzeniem i marudzeniem. Wszystko jest kosmosem, nawet kiełbasa. Żeby pokonać nieśmiałość trzeba się schować za gadaniną. Nuda jest tylko pozorna, bo gdzieś tam zawsze coś się dzieje, a my i tak ciągle latamy w Kosmosie. Dziecko jest częścią rodziny i o ważnych domowych sprawach też ma prawo decydować. Przytuleni mama i tata są jak dwa kwarki, a dziecko jak radosny elektron. 

Nie rozumiecie? Nikt nie mówił, że będzie prosto, kawa na ławę. Jest po dziecięcemu, z fantazją, ciepłem, ciekawością, zdziwieniem. Dzięki tym dziwnym rozmowom Karusi i Wilka rozwikłacie tajemnice miłości, przyjaźni, śmierci i pochówku, sprawiedliwości, relacji w rodzinie, rozumienia dziecięcych potrzeb, przemijającego czasu. Ale uda się wam to tylko wtedy, gdy otworzycie umysły.

I musi to oczywiście być ktoś, kto widzi bajki. Ktoś, kto je rozumie i potrafi opowiedzieć innym – na przykład pisząc książkę.

– Ale niektórzy ludzie nie widzą ani nie słyszą bajek – powiedział. – Jakby im się głowa zakorkowała.

– A ja widziałam. Bajkę w liściu! – powiedziała Karusia. – Widziałam, jak się zaczyna.

– Tak, dzieci mają z natury dobry wzrok – powiedział Piaskowy Wilk.

Mam nadzieje, że już teraz rozumiecie dlaczego ta książka przypomina mi „Kubusia Puchatka”. Jest tu cała masa cudownych, chwytających za serce cytatów. Jest idealna do wieczornego czytania i do długich rozmów z dzieckiem. Jest w niej ciepło i spokój. I wyobraźnia.

Według wydawnictwa nadaje się ona dla dzieci od 3 roku życia. To w pewnym sensie prawda, bo to są bardzo miłe, przyjazne opowieści, pozbawione jakiejkolwiek agresji. Wydaje mi się jednak, że więcej wyciągnie z niej przynajmniej 4, a najlepiej 5-latek. Po prostu zachęci go ona za zadania wielu pytań, będzie podstawą wielu ciekawych rozmów. Oczywiście można ją czytać już z 3-latkiem, ale na pewno trzeba do niej wrócić jeszcze później. My książkę dopadliśmy w bibliotece i czytaliśmy ze starszym synkiem. Jego racjonalny umysł już potrzebował doszukiwać się logiki w niektórych wypowiedziach i przygodach, ale niezmiennie był nimi zafascynowany. Teraz już wiem, że musimy ją kupić, żeby była dla młodszego. Z ogromną przyjemnością będę do niej wracać.

Åsa Lind, „Raz, dwa, trzy, Piaskowy Wilk”, ilustracje Kristina Digman, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014. 

Dodaj komentarz