Różnimisie

Czy warto kupować książki, w których jest zaledwie dwadzieścia wyrazów? Czy to nie jest czasem strata pieniędzy? Czy dziecko zaraz się taką książką nie znudzi?

Nie znudzi, jeśli rodzic będzie wiedział, jak z takiej książki korzystać, by była nie tylko wspaniałym umilaczem czasu, ale też doskonałym narzędziem do wspierania mowy dziecka. Zapraszam na post o książce i zabawach nią inspirowanych.

Co robią misie?

Czy rozpiera was duma, gdy wasz przedszkolak mówi: moja mama to ux designer, a tata data scientist? Nie rozpiera, bo raczej tak nie powie. Nazwy dzisiejszych zawodów są skomplikowane, nawet dla dorosłych, którzy nie pracują w konkretnej branży.

Ale nie szalejmy. Nauczmy maluchy jak nazywa się pani, która codziennie sprzedaje nam chleb lub pan, który do wcześniej ten chleb wypiekł. A po więcej inspiracji zaglądnijcie do książki „Robimisie”. Przeczytacie o niej w poście.