– Robisz to okropnie, pani dziejaszku! – syknął. – Nie dość, że jesz nieelegancko, to jeszcze marnujesz mnóstwo pokarmu.
– Hem nieehehaho? – zdziwiła się Tarmosia. Niepogryziona dżdżownica wypadła jej z pyska i zaczęła gorączkowo zakopywać się w ziemi.
– Zachowujesz się jak lis albo jenot, a przecież jedzenie dżdżownic to borsuczy kunszt – powiedział z wielce dystyngowana miną Skjoldur. – Po pierwsze, marnujesz wodę!
Tarmosia przełknęła i wyraziła swoje wątpliwości:
– Jak to wodę? Przecież jem dżdżownice…
– Ale plujesz i parskasz, a soki lecą dookoła – mruknął dziadek. – Może tego nie wiesz, ale borsuki tak długo nie muszą pić, jak długo żywią się dżdżownicami. Zmarnujesz soki, będzie cię suszyło!
Najchętniej i najlepiej uczymy się tego, co lubimy. Ale jeszcze lepiej uczymy się, gdy nawet o tym nie wiemy. Dlatego właśnie tak ważna jest nauka przez zabawę. Wiedzą o tym wszystkie nauczycielki wychowania przedszkolnego i wykorzystują tę wiedzę w swojej codziennej pracy. Dzieci chłoną wiedzę podczas działania. A książki to przecież też trochę zabawa, prawda? Tylko nie podręczniki oczywiście.
Podwójnie doceniam książki, które łączą w sobie ciekawą historię i między wierszami przekazują nam jakaś wiedzę. A jeśli jeszcze do tego uzupełnione są wspaniałymi ilustracjami i dowcipem, to stają się w zasadzie książkami idealnymi. Czy takie istnieją?
Tak! I o niektórych już Wam tutaj pisałam. To książki z serii „Zwierzaki” wydawnictwa Agora dla dzieci. Dzięki nim poznaliśmy życie wilków, w historii o małym Ambarasie, niezwykłe przygody i ciekawostki o dzikach w książce o Dziku Dzikusie, a także dowiedzieliśmy się, jak na zwierzęta wpływa okrucieństwo ludzi w poruszającej historii psa Lolka.
Dzisiaj zaglądniemy w leśne gęstwiny, by dowiedzieć się więcej o borsukach. A może nawet nie tylko „więcej”, a w ogóle „coś”, bo przyznam szczerze, że do tej pory o borsukach nie wiedziałam nic. A teraz wiemy już z Tymkiem, że borsuki to niesamowite czyściochy. Dbają o porządek w swojej norze, regularnie ją czyszczą, a latrynę wykopują w zupełnie innym miejscu. Takie mądre bestie.



Kończy się zima i mała Tarmosia wybudza się ze snu. Wraz z nią w norze zimowali także rodzice i dziadek. Ale wiosna to w świecie zwierząt czas narodzin, więc rodzina borsuków powiększa się o dwa nowe maluchy – braci Tarmosi.
Oczywiście nie tylko u borsuków rodzą się młode. Inne zwierzęce rodziny także szykują się na powitanie potomstwa. Ale w lesie nie dzieje się dobrze. Wilki po kolei przejmują nory kolejnych zwierząt. Zrezygnowane rodziny lisów i jenotów szukają schronienia, ale borsuki pilnują swojej nory i nie pozwalają się do niej nikomu zbliżyć. Wszyscy poza Tarmosią. Ona nie może patrzeć na to, jak ciężarne lisica i jenocia zamartwiają się o los swoich nienarodzonych dzieci. Borsuczka udostępnia zwierzętom tajne, stare korytarze pod drugiej stronie borsuczego pagórka. Pomaga potrzebującym, ale jednocześnie przyjmuje na siebie ciężkie brzemię tajemnicy.
Maluchy maluchami, ale Tarmosia to już spora borsuczka i świat bardzo ją ciekawi. Dlatego z tatą i dziadkiem wędruje, obserwuje, uczy się i dowiaduje. Na przykład tego gdzie i po co borsuki mają zapasowe nory. Szkoli się w niezwykłej sztuce walki – Borsukjutsu. Pobiera lekcje eleganckiego spożywania dżdżownic, a także próbę rozwikłać zagadkę znikających zapasów borsuczego przysmaku.

Życie borsuka to jednak nie tylko same przyjemności. Las to miejsce życia wielu zwierząt. A część z nich to przecież drapieżniki. W dodatku wszystkim zagraża ten najpotężniejszy, czyli człowiek. Tak więc życie borsuka też jest pełne niebezpieczeństw. I ono właśnie pojawiają się w życiu Tarmosi.
Pewnego dnia dochodzi do wrogiego przejęcia nory borsuków. Wataha wilków przegania rodzinę Tarmosi i zajmuje ich niezwykłą norę. Borsuki przenoszą się do jednej ze swoich zapasowych nor, ale ta sytuacja jest dla nich bardzo nieprzyjemna. Szczególnie dla Tarmosi, która martwi się nie tylko o swoją rodzinę, ale także o ukrytych po drugiej stronie pagórka lokatorów.
Jak potoczą się losy bohaterów? Kto będzie drapieżnikiem, kto przyjacielem i kto gdzie ostatecznie zamieszka? Czy zwierzęta osiągną porozumienie? I co z tym wszystkim ma wspólnego człowiek? Serdecznie polecam sięgnąć po książkę i się tego dowiedzieć. Może ktoś z czytelników rozpozna wilczą rodzinę?




„Tarmosia” to historia pełna przygód. Wiedza, którą otrzymujemy jest tak wspaniale wpleciona w wydarzenia, że zupełnie nie czujemy, kiedy nagle nasza głowa zapełnia się ciekawostkami o zwyczajach borsuków. I to nie wszystko, bo mimochodem dowiadujemy się także wiele o wilkach, lisach i jenotach oraz o stosunkach panujących w leśnym królestwie. Czytamy historię, martwimy się z Tarmosią, denerwujemy z Melo, współczujemy lisicy i jenocicy i złościmy na wilki, a wiedza sama wskakuje do głowy. Tak właśnie powinna wyglądać edukacja!
Jestem niezmiennie zachwycona cała serią „Zwierzaki”. Regularnie dokupujemy kolejne tomy i z ogromnym zainteresowaniem poznajemy losy kolejnych zwierzęcych bohaterów. Wiem, że ten czas z książkami jest cenny przede wszystkim ze względu na bliskość, ale też niezwykle doceniam fakt, że w głowie Tymka zostanie tak wiele wiedzy. Wierzę też, że te książki wpływają na zainteresowanie przyrodą i rozwijają wrażliwość wobec zwierząt.
Tomasz Samojlik, „Tarmosia”, ilustracje Ania Grzyb, Wydawnictwo Agora dla dzieci, Warszawa 2021.