Jaszczurunia

– Jak mogę być waszym synkiem, skoro ty jesteś kaczką i mama jest kaczką, a ja nie jestem? – zapytał, a dwie wielkie łzy zakręciły mu się oczach.

Lato za nami, a długie jesienne wieczory już zaglądają w nasze okna. Nie ma oczywiście tego złego, bo to oznacza więcej czasu na czytanie z dzieckiem. Czas zaopatrzyć się w stosik dłuższych, ciekawych i ciepłych opowieści, które umilą nam ten okres. Dzisiaj jedna z nich.

Choć z okładki spogląda na nas sympatyczna Jaszczurunia, to jednak nie ona jest pierwszą bohaterką, która poznajmy. Głównymi postaciami są tu Junior i pan Kaczka. Junior jest krokodylem, a pan Kaczka kaczką. Są ojcem i synem. Jak to możliwie? No tak, że pan i pani Kaczka adoptowali z Domu Jajka piękne jajeczko, ale po wykluciu okazało się oni nie być jajkiem ptasim. To jednak ich nie zniechęciło. Marzyli o dziecku od dawna i kiedy tylko się wykluło – pokochali je całymi sercami.

Nie jest to może typowa rodzina, ale jest w niej miłość i zrozumienie i nikt nie zastanawia się nad tym, czy pasuje do reszty, czy nie. Jednakże świat jest okrutny, ludzie bywają podli, a stereotypy mają się świetnie. Dlatego, gdy pewnego dnia Junior dowiaduje się prawdy, postanawia znaleźć swoją biologiczną rodzinę.

Zaczyna od Domu Jajek, bo wierzy, że opiekunka – Pani Kukułka – będzie umiała wskazać mu drogę. Podczas tej wizyty Junior poznaje tytułową Jaszczurunię – sierotę, która nie miała tyle szczęścia, co Junior i nikt jej nie przygarnął. Ale jest pełna radości, optymizmu i ma marzenia. I to jakie! Wierzy, że kiedyś spotka prawdziwego nosorożca.

Kiedy więc Junior dowiaduje się, że jego prawdziwi rodzice mieszkają w Dzielnicy Lepszy Świat, Jaszczurunia dołącza do niego i razem wyruszają w drogę. Nie wiedzą jednak, że nie podróżują sami. Ich śladem podąża pan Kaczka. Tęskni za synem, martwi się o niego i chce być w pobliżu jako wsparcie, gdyby Junior tego potrzebował. Nie narzuca się, daje mu przestrzeń do tego, by poznał prawdę o sobie, ale czuwa, by być podporą w trudnych chwilach.

Dalsza część historii to poszukiwania, przeszkody, spotkania, zaskoczenia, intrygi i wzruszenia. Jest też miejsce na barwne i śmieszne postacie, a także na akcję i zagadki. Niczego w tej historii nie brakuje! Czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem i zaangażowaniem. A wierzcie mi, że rozwiązanie nie jest ani trochę oczywiste.

Tytułowa Jaszczurunia nie jest główną bohaterką, ale ilustruje wiarę we własne marzenia, dobre serce i pozytywne podejście do świata. Mimo że pojawia się jako postać drugoplanowa, to odgrywa bardzo ważna rolę, zarówno w życiu Juniora, jak i bohaterów napotkanych podczas wspólnej wyprawy.

Ta opowieść jest pełna ciepła, spokoju i wielu emocji. Porusza temat adopcji i pokazuje, że najważniejsza jest miłość, akceptacja i zrozumienie. Bez nich dom jest pusty i zimny. Bez nich trudno zbudować szczęśliwą rodzinę.

W tej historii poznajemy też różnych rodziców, style rodzicielska i zwyczaje panujące w domach. Dowiadujemy się, ile rodzic jest w stanie poświęcić dla swojego dziecka. Widzimy też, że każdy w dom wygląda inaczej i czasem marzymy o czymś innym, a nie doceniamy tego, co już mamy. Naprawdę jest to niezwykła książka.

Tekstu jest tutaj dużo, podzielony jest na rozdziały, więc doskonale sprawdzi się do wieczornego czytania. Oczywiście planowaliśmy to rozłożyć na wiele wieczorów, ale się nam nie udało. Akcja wciągnęła nas tak bardzo, że nie mogliśmy się oderwać. Bardzo podobało mi się też to, że momenty trudne, smutniejsze przeplatane są śmiesznymi scenami czy spotkaniami z zabawnymi bohaterami. To dawało oddech, sprawiało, że historia nie przytłaczała i nie wywoływała uczucia przygnębienia.

Oczywiście jest to książka, po przeczytaniu której pozostajemy z wieloma tematami do omówienia. Adopcja to temat podstawowy, który wywoła na pewno lawinę pytań. Ale pojawią się także rozmowy o zwyczajach w różnych domach, o samotnym rodzicielstwie, o podziale klasowym w społeczeństwie i oczywiście o uczuciach.

Wydaje mi się, że nie ma zbyt wielu książek poruszających temat adopcji. Przynajmniej dla przedszkolaków. Jeśli więc sami jesteście rodzicami adopcyjnymi lub znacie kogoś takiego, to serdecznie polecam Wam tę książkę. Być może będzie ona dla Was i Waszych dzieci wsparciem w trudnych chwilach. A dla wszystkich innych to po prostu bardzo interesująca historia, którą warto poznać. Choćby po to, żeby się dowiedzieć, czy Jaszczurunia spełniła swoje największe marzenie!

Marta Guśniowska, „Jaszczurunia”, ilustracje Jola Richter-Magnuszewska, Wydawnictwo Wilga, Warszawa 2022.

Dodaj komentarz