Tatusiu, czy dziesięć to dużo?

– Czy ja jestem silny? – zapytał mały Wilczek tatę nazajutrz, gdy kopali nową norę.
– To zależy – odparł Tato Wilk.
– A od czego? – zapytał zaciekawiony maluch i nadstawił uszu. Tato Wilk zamyślił się na chwilkę.

Miłość rodzica do dziecka powinna być bezwarunkowa. Powinna i pewnie zazwyczaj jest. Tylko nie każdy dorosły potrafi to okazać i nie każde dziecko potrafi to odczytać. Z tym, że jeśli maluch nie odczytuje sygnałów rodzica, nie jest pewne, czy jest kochane, to znaczy że zawinił dorosły, bo to on nie zapewnił mu bezpieczeństwa emocjonalnego w wystarczającym stopniu. Trzeba jednak przyznać, że dzieci są pełne wątpliwości – to przecież dzięki nim poznają świat, uczą się siebie i sposobów na budowanie zdrowych relacji.

Mały Wilczek jest niezwykle ciekawy świata. Wszystko go interesuje, więc z jego ust pada tysiąc pytań na minutę. Na szczęście u jego boku stoi cierpliwy Tato Wilk, który mądrze na te pytania odpowiada.

Czy jestem szybki? Sprytny? Gruby? Dziki? – to sprawy, które nie dają Wilczkowi spokoju. Ale według taty: „To zależy”. Bo przecież tak jest. Na wiele pytań nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Sporo zależy od punktu widzenia, sytuacji, punktu odniesienia. Więc kiedy mały Wilczek zastanawia się, czy ma dobry wzrok, to tata wyjaśnia mu, że w porównaniu z orłem wypada blado, ale już w porównaniu z kretem faktycznie ma „orli wzrok”.

Wszystkie przykłady są bardzo ciekawe. Każdy dotyczy innego zwierzątka, dzięki czemu czytelnik przy okazji dostaje sporą dawkę wiedzy o różnych gatunkach. Niektóre są oczywiste, widoczne gołym okiem, ale inne mogą być dla dzieci ciekawą nowością.

Wilczek w swoich wątpliwościach nie pomija najważniejszego pytania. „Kochasz mnie?”. Lecz tym razem tata nie odpowiada: „To zależy”, bo są pytania, na które odpowiedzi są bardzo proste. Bo miłość się czuje lub nie. Bo miłością się obdarza lub nie. Nie zależy ona od warunków zewnętrznych, od wyglądu czy umiejętności. Rodzic kocha bezwarunkowo – to przepiękne przesłanie tej historii.

Książka ma charakterystyczną budowę. Każda rozkładówka to powtarzający się dialog i odpowiedzi na zadane pytanie. Ten schemat jest dobry dla dziecka, bo ono szybko uczy się dialogu na pamięć i może „czytać” razem z rodzicem, przyjmując na siebie rolę Wilczka. To oczywiście dobrze wpływa na rozwój mowy, powoduje, że czytanie kojarzy się z dobrą zabawą i czasem miło spędzonym razem z rodzicem, a nie tylko obok niego. Jednak ta powtarzalność jest nieco męcząca dla rodzica. Dialog powtarza się jedenaście razy, więc zwyczajnie jego odczytywanie robi się nużące. Nie każdy to lubi. Ale daję Wam znać o tym, tylko po to, byście mieli obok siebie przygotowaną kolejną książkę, bo jak Wam przyjdzie od razy przeczytać tę (a to bardzo prawdopodobne), to może być ciężkie przeżycie. 😉

Ilustratorką książki jest Emilia Dziubak. Jej charakterystyczny styl rozpoznają już nawet moi synowie. Ilustracji jest bardzo dużo i wspaniale uzupełniają historię. Dla wszystkich małych fanów zwierzątek to naprawdę strzał w dziesiątkę, bo znajdą tu aż dwadzieścia trzy różne gatunki! I to przepięknie zobrazowane.

„Tatusiu, czy dziesięć to dużo?” to wzruszająca historia o tym, że kocha się bez względu na wszystko. Na miłość nie trzeba zasługiwać – ją się po prostu czuje. Książka z pięknymi ilustracjami, wieloma ciekawostkami dotyczącymi zwierząt. A dodatkowo angażująca i zachęcająca do odgrywania ról. Polecamy!

Sabine Bohlmann, „Tatusiu, czy dziesięć to dużo?”, ilustracje Emilia Dziubak, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.

Dodaj komentarz