Pani Julia mówi, że dzieci powinny rosnąć w miłości.
Nieważne, czy mieszkasz z małą rodziną, czy z wielkim rodem. Nieważne, czy jesteś rodzonym dzieckiem, czy nie do końca. Nieważne, ile masz mam albo tatusiów. Ważne, żeby w rodzinie panowały miłość i szacunek, bo to są najważniejsze wartości.
Świat pędzi, jak szalony. Zmienia się z pokolenia na pokolenie. Coś, co kiedyś wydawało się normą, dzisiaj jest już nieaktualne lub nawet niewłaściwe. Ale też coś, co kiedyś wydawało się nieprawdopodobne, dzisiaj jest codziennością. Są jednak rzeczy niezmienne. Niestety nie zawsze przez ludzi respektowane. Szacunek do drugiego człowieka i zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa fizycznego i emocjonalnego. To pozostaje aktualne zawsze. A w zmieniającym się świecie będzie prawdopodobnie jeszcze ważniejsze niż do tej pory.
Maja chodzi do czwartej klasy wraz z szesnaściorgiem innych dzieci. Razem są grupą siedemnastu różnych osobowości i rożnych historii. Maja opowiada nam o każdym z nich. W kilku zdaniach przedstawia każdą ze swoich koleżanek i każdego z kolegów. Zwraca przy tym uwagę na różne aspekty, starając się podkreślić, w czym te osoby są wyjątkowe. Dlaczego ich obecności jest tak interesująca. Co je różni od innych. Nie ocenia, nie komentuje. Mówi, jak jest. Bo dla niej to codzienność.
Każde z tych dzieci ma sytuację, która bardzo mocno odbiega o „tradycyjnego” modelu rodziny i stylu życia. Zaznaczam to już na wstępie, bo rodzice, którzy nie są otwarci na jakąkolwiek inność, mogą być oburzeni. Uważam jednak, że po książkę powinni sięgnąć właśnie oni w pierwszej kolejności. Po to, by poczuć te emocje, zrozumieć, że inne nie znaczy gorsze. Zrozumieć to jak dziecko.



Historie dzieci, które przedstawione są w tej książce dotykają wszelkich możliwych zagadnień. Mamy siostrzyczki urodzone metodą in vitro. Jest tęczowa rodzina z dwoma mamami. Są dzieci porzucone przez swoich rodziców lub takie, które trafiły do domów dziecka, bo ich rodzicom odebrano prawa rodzicielskie. Rodziny patchworkowe. Dzieci wychowywane przez samotne mamy. Dzieci wychowywane przez babcie, bo ich rodzice są na emigracji zarobkowej. Dzieci, które żyją na dwa domy, i których rodzice bardzo często o nich zapominają. I wiele innych sytuacji, które mogą się nam wydawać inne, ale są codziennością milionów dzieci na świecie.
Maja opowiada o swoich kolegach i koleżankach bez oceniania. Ale przyznaje w wielu momentach, że coś ją i resztę klasy dziwiło lub śmieszyło i zachowywali się nieodpowiednio wobec danego dziecka. Na szczęście ich mądra i empatyczna nauczycielka, Pani Julia, za każdym razem tłumaczyła im i wyjaśniała, dlaczego ich zachowania się niewłaściwe i że szacunek należy się każdemu, bez względu na wszystko.
Uważam, że to bardzo ważna książka, bo porusza tematy, które rzadko pojawiają się w literaturze dla dzieci. Oczywiście powoli się to zmienia, ale tutaj mamy zbiór wielu tematów, które są obecne w naszym świecie, tylko zbyt rzadko się o nich mówi. Zbyt rzadko pokazuje się dzieciom, że każdy model rodziny jest dobry. Być może inny od naszego, ale wciąż dobry. A przesłanie tej książki jest bardzo wyraźne – nieważne w jakiej rodzinie żyjesz, ważne jest tylko, byś był otoczony miłością i szacunkiem i dobrze się z tym czuł.

To jednak nie koniec. Ta książka jest wyjątkowa także pod innym względem. Została napisana przez ukraińską autorkę, a Wydawnictwo Kropka postanowiło ją wydać jako cegiełkę. Książka zawiera w sobie podwójne wydanie – z jednej strony polskie, z drugiej (po obróceniu książki) ukraińskie. Zysk z jej sprzedaży przeznaczony jest na pomoc dzieciom z Ukrainy.
Rodzicom serdecznie polecam przeczytać wstęp. Książka została napisana w 2017 roku, ale wstęp już w 2022 po wybuchu wojny w Ukrainie. Autorka odnosi się bezpośrednio to obecnej rzeczywistości. Opowiada o tym, w jakich warunkach przyszło żyć teraz ukraińskim dzieciom. Jak wyglądają ich dni, jaka tułaczka czeka je przez najbliższe miesiące, a może nawet lata. Ten wstęp wzrusza, ściska za serce i skłania do przemyśleń.
Dodatkowo w kilku miejscach książki, gdy Maja opowiada o niektórych kolegach, znajdujemy notki, które nawiązują do sytuacji w Ukrainie. Są to fakty związane z inwazją i okupowaniem Krymu w 2014 roku oraz atakiem Rosji na Ukrainę w 2022. Zawsze niezwykle przejmujące.




Po lekturze tej książki nie można zostawić dziecka samego. Obowiązkowo rodzic powinien być przy nim. Moim zdaniem najlepiej sprawdzi się od siódmego roku życia, więc jest szansa, że dziecko będzie ją już czytało samodzielnie, ale to nie zwalnia nas – rodziców – z konieczności omówienia z dzieckiem tematów, które poznało. Tak naprawdę jest to tylko początek. Oczywiście myśl przewodnia jest klarowna, ale sądzę, że dziecko może mieć w głowie mętlik. Może być zainteresowane wieloma kwestiami. Część z nich będzie dla niego zupełnie nowa. O części z nich mogło słyszeć w nieodpowiednich kontekstach (w telewizji, na ulicy, od kolegów) – warto to wyjaśnić.
Poza tym nieustannie pojawia się tu temat śmierci i zaginięć. Ojciec, który zaginął podczas wojny, ale mama z córką wierzą, że się znajdzie. Mama, która umarła. Mama, która mieszka na drugim końcu świata. Rodzice, którzy porzucili. To wszystko może wywołać niepokój. Być może Wasze dziecko miało już kontakt z takimi sytuacjami. Może jedno z rodziców nie żyje. Ta książka może wtedy poruszyć Wasze dziecko dużo głębiej, bo będzie dotyczyła jego przeżyć. Z kolei dzieci, które nie mają takich doświadczeń, mogą poczuć lęk, obawę o to, że coś podobnego wydarzy się w ich życiu. W każdej z tych sytuacji naszym zadaniem jest zadbać o bezpieczeństwo emocjonalnego dziecka. Dlatego jest to książka, która rodzic powinien koniecznie przeczytać.

Wciąż zadziwia mnie, że autorce udało się zawrzeć tak wiele emocji i informacji w dość krótkim tekście. Uważam, że pomimo wielu trudnych spraw autorka zrobiła to bardzo delikatnie, z wyczuciem. Nikt nie jest oceniany, osądzany. Udało się jej także wpleść informacje o tym, jak nie należy się zachowywać wobec osób, które różnią się od nas. Podkreśliła, że miłość jest najważniejsza. Zwróciła też uwagę na niezwykle trudną do zrozumienia i objęcia rozumiem sytuację dzieci z kraju pogrążonego w wojnie.
Wolałabym, aby ta książka wcale nie musiała powstawać. Aby nie trzeba było uwrażliwiać ludzi na okrucieństwo wojny, ani na to, że każdy może żyć po swojemu. Ale powstała, bo niestety jest bardzo potrzebna. Uważam, że powinna się pojawić na półce każdego ucznia, a tematy w niej poruszone powinny na stałe zagościć w rozmowach rodziców z dziećmi.
Larysa Denysenko, „Maja i przyjaciele”, ilustracje Masha Fora, Wydawnictwo Kropka, Warszawa 2022.