Moje pierwsze podróże samolotem

Tutaj odbywa się kontrola bagażu podręcznego.
Na ekranie widać zawartość prześwietlanej torby.
Ciekawe, jak pluszowy zajączek Jasia wygląda w środku.

Wakacyjne wyjazdy wiążą się z wielkimi emocjami. Zazwyczaj jest to głównie ogromna ekscytacja, ale bardzo często także niepokój. Czasem to, co powinno być przyjemnością, wywołuje w nas lęk, bo boimy się nieznanego. Podczas wyjazdów dorośli mają jednak znaczną przewagę nad dziećmi – potrafią zrozumieć i zaplanować to, co ich czeka. Dla dzieci jest to często nieznana sytuacja. Nieznana, a więc potencjalnie groźna. A powodów tych lęków może być naprawdę wiele.

Jedną z sytuacji, która może martwić dzieci, jest sama podróż. Może obawiają się, że będzie zbyt długa. Może mają chorobę lokomocyjną i wiedzą, że ich samopoczucie na tym ucierpi. A może po prostu czeka je pierwsza podróż zupełnie nowym dla nich środkiem transportu. Na przykład olbrzymim samolotem, który jakimś cudem unosi się w przestworzach. Co prawda, przyjemnie się go ogląda podczas spaceru, gdy leci wysoko nas naszymi głowami, ale gdy na horyzoncie pojawia się konieczność lotu, w głowie dziecka pojawiają się przeróżne wizje, a one mącą spokój i przerażają.

Dlatego dziecko należy przygotować. Tak jak przygotowujemy je do adaptacji przedszkolnej. Tak jak omawiamy z nim pierwszą wizytę u dentysty. Tak jak przyzwyczajamy je do pierwszego nocowania poza domem. Tak też powinniśmy zapewnić dziecku wiedzę niezbędną do zrozumienia, co je czeka w podróży samolotem. Zapewnimy mu tym bezpieczeństwo emocjonalne. I powinnismy się za to zabrać na długą przed podróżą, a nie wieczorem, tuż przed odlotem.

Nie każdy ma czas, by wybrać się na wycieczkę na lotnisko i wszystko dziecku pokazać na żywo. Gdzie więc szukać odpowiedniej pomocy? Oczywiście w książkach. „Moje pierwsze podróże samolotem” to znakomita pozycja, która poratuje nas w tym skomplikowanym temacie.

Podróż samolotem to nie tylko sam lot. To także wielkie lotnisko pełne olbrzymich maszyn i różnych pojazdów. To ogromna hala odlotów, po brzegi wypełniona ludźmi, hałasem, chaosem i pośpiechem. To wreszcie samo wejście na pokład, przygotowanie do lotu i dwa najważniejsze momenty, czyli start i lądowanie. Bardzo dużo nowych sytuacji i miejsc. Bardzo dużo okazji do tego, by czuć obawy. Pamiętajmy, że dziecko patrzy na to wszystko z dołu. Zagubione w tłumie, z głową wiecznie zadartą do góry, zalęknione i niepewne tego, co wydarzy się za chwilę. Ta książka przeprowadzi je krok po kroku przez to, co je czeka na lotnisku.

Zobaczycie tu płytę lotniska wypełnioną samolotami i innymi pojazdami. Poznacie oczywiście budowę samolotu – gdzie siedzą pasażerowi, a gdzie piloci, gdzie są nasze bagaże i toaleta, a także gdzie są silniki, zbiorniki paliwa i stery. Zobaczycie halę odlotów pełną ludzi, tablic, sklepików i punktów informacyjnych. Razem z Jasiem będziecie przeżywać wszystkie chwile: od momentu wejścia na halę, aż do startu samolotu. Przy okazji poznacie także wiele osób oraz maszyn i pojazdów, które są potrzebne, by loty były w ogóle możliwe. Zobaczycie też, że są różne rodzaje samolotów, i że można nimi przewozić nie tylko ludzi.

Wszystkie rysunki są pełne szczegółów, które umożliwią zgłębianie tematu, zadawanie dodatkowych pytań, oglądanie różnych sytuacji. To z pewnością pozytywnie wpłynie na spokój dziecka. Na końcu książki czeka was wyszukiwanka, ale prawda jest taka, że każda rozkładówka jest tak bogata w szczegóły, że z powodzeniem można wykorzystać tę książkę do dodatkowych celów. Na przykład do ćwiczenia spostrzegawczości (znajdź na obrazku wszystkie psy; znajdź gitarę/kapelusz/pana, który śpi itd.), układania opowieści o różnych postaciach wypatrzonych na ilustracjach lub ćwiczeń matematycznych (policz, ile samolotów stoi na płycie, a ile jest w powietrzu).

Zaletą tej książki jest też krótki tekst. To nie jest opowieść o podróżowaniu. To zbiór faktów. Ale nie suchych, a napisanych delikatnie, tak by uspokoić dziecko. Mnóstwo konkretów, które odpowiedzą na większość pytań pojawiających się w głowie malucha.

Wiele dorosłych osób boi się latania. Musimy pamiętać, że jeśli do nich należymy, powinniśmy się postarać, by nasze lęki zachować dla siebie. Dziecko nie powinno ich odczuwać, bo natychmiast zacznie się niepokoić. Jeśli zapewnimy dziecku poczucie bezpieczeństwa, będzie miało z wakacji miłe wspomnienia. Jeśli dziecko jest spokojne, to i rodzic ma mniej zmartwień. Jeśli więc możemy pomóc sobie i dziecku, sięgając po książkę, to naprawdę warto to zrobić.

Susanne Gernhäuser, „Moje pierwsze podróże samolotem”, ilustracje Wolfgang Metzger, Wydawnictwo sam, Racibórz 2020.

Dodaj komentarz