Miki i Kraina Pradawnych

– Myślisz, że jednoczesne zadzieranie z Fantomem i z Piotrusiem jest dobrym pomysłem.
– Nie, ale znając Minnie, i tak by to zrobiła, więc wolę być u jej boku, gdy napotykamy niebezpieczeństwa.

Fantasy to gatunek, który się kocha lub nienawidzi. Myślę jednak, że wiele osób, które za nim nie przepadają po prostu miała pecha i trafiła na coś zbyt trudnego lub zagmatwanego na samym początku. To może zrazić. Dlatego, aby Waszym dzieciom zapewnić dobre wejście do świata fantastyki zapraszam dzisiaj na spotkanie z ulubionymi bohaterami, a całkowicie nieznanym świecie.

Miki, Minnie i Goofy to postaci, których nikomu nie trzeba przedstawiać. Tym razem jednak zobaczycie ich w zupełnie innej odsłonie. Przeniesiecie się do magicznego, dziwnego świata, w którym nie zabraknie akcji i walki dobra ze złem.

„Miki i Kraina Pradawnych” to komiks. Kolejny z serii, ale zupełnie inny od poprzedniego. Pierwsza część (o której pisałam tutaj) to niesamowite przeniesienie animacji na kartki książki. Tutaj także będziecie mieć to wrażenie – ilustruje są tak niezwykłe, że cały czas ma się wrażenie, jakby się oglądało bajkę. Ale historia jest inna od tego, do czego przywykliśmy w przygodach Mikiego i reszty ekipy. Od razu też zaznacza, że tomy nie są ze sobą w żaden sposób powiązane, więc nie trzeba ich czytać w żadnej kolejności.

Przez kilka pierwszych stron komiksu mamy wprowadzenie do magicznego świata. I to dosłownie. To jakby pierwsze fimowe sceny. Prawie nie ma żadnego tekstu, są tylko te wspaniałe obrazy. Jeszcze nie wiemy o co chodzi, jeszcze nie rozumiemy co się dzieje, ani kto jest kim, ale po prostu chłoniemy tę niezwykłą atmosferę i widoki.

Z czasem dowiadujemy się, akcja toczy się w magicznym miejscu – to zawieszone w powietrzu lądy, które dryfują swobodnie, ale mieszkańcy łączą je specjalnymi linami i mostami, by poszerzyć swą przestrzeń do życia. Tworzenie zbyt wielkich skupisk jest jednak niebezpieczne, bo szalejące wiatry i burze, kiedy nie mają przestrzeni by pomiędzy nimi szaleć, mogą je łatwo niszczyć.

Liny, które utrzymują wyspy, tworzone są przez Powroźników. Jednym z nich jest właśnie Miki. Pewnego dnia zostaje on wezwany do zamku Fantoma – groźnego i okrutnego władcy – i dostaje do wykonania ważną misję. Nie jest nią zachwycony, ale nie ma wyjścia. Jednak gdy wychodzi z zamku udaje mu się podsłuchać rozmowę Fantoma z jego doradcą i dowiaduje się, że chce on przejąć ziemię przyjaciół Mikiego. W tej sytuacji Miki nie waha się ani chwili i rusza na ratunek. Przybywa za późno, ale gdy już się wydaje, że wszystko stracone, na pomoc przybywa Minnie w towarzystwie Gildii.

Gildia to rebelianci, którzy sprzeciwiają się władzy Fantoma. Okazuje się, że Gildia tworzy odrębne miasto – skupisko wielu wysp. Dowodzi tam Czarny Piotruś, a wszyscy mieszkańcy wydają się szczęśliwi. Miki jednak nie wierzy w czyste zamiary Piotrusia. Dobrze zna jego charakter. Przyjmuje jednak gościnę, bo przez sprzeniewierzenie się Fantomowi stracił swój dom i nie może bezpiecznie wrócić w swoje okolice.

Na terenach Gildii Miki spotka Gooffiego i wtedy dowiadujemy się wiele o przeszłych wydarzeniach. Wtedy też poznajemy główny wątek całej opowieści. Dalej zaczyna się już cały ciąg wydarzeń. Akcja goni akcję. Dowiadujemy się kto ma jakie zamiary, kto jest dobry, a kto zły. Przede wszystkim jednak mamy niezwykłą tajemnicę, szyfry, malunki, zagadki i walkę o życie i przyszłość wszystkich mieszkańców latających wysp.

Komiks jest zdecydowanie dla starszych dzieci. Treść jest mocno zagmatwana i przejścia pomiędzy niektórymi scenami dość nagłe, co może czytelnika zbić z tropu. Dzieje się dużo i łatwo się pogubić w sytuacji. Ale uczniowie pierwszych klas szkoły podstawowej odnajdą się w tym bez problemu.

Jak zawsze w komiksach, wiele trzeba wyczytać między wierszami. Od tego są oczywiście ilustracje. To niezwykła przyjemność. Są tak namalowane, że natychmiast ma się ochotę przenieść do tego świata. Są bogate w szczegóły i kiedy się je ogląda to wciąż i wciąż odkrywa się coś nowego.

Uważam, że wstęp do świata fantasy w towarzystwie dobrze znanych bohaterów to doskonały pomysł. Jest trochę tak jakbyśmy czytali o przygodach Mikiego i Goofiego, a jednocześnie przyzwyczajamy się do funkcjonowania w zupełnie innym, wykreowanym świecie. Pobudzenie wyobraźni wyskakuje tutaj na bardzo wysoki poziom. Serdecznie polecamy.

Denis-Pierre Filippi, „Miki i Kraina Pradawnych”, ilustracje Silvio Camboni, kolory Samuel Spano, Jessica Borat, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2021.

Dodaj komentarz