Dzielny Pacjent

– Pamiętasz, jak miałeś ten okropny kaszel i gorączkę? – pyta mama. – Doktor przepisał ci wtedy syrop o smaku truskawkowym. Pamiętasz, że poczułeś się po nim dużo lepiej?

Staś musi przyznać mamie rację. Doktor Wąsaty ma swoje sposoby na chorowanie.

Wyjście do lekarza to nic przyjemnego. Nie lubią tego nawet dorośli. Po pierwsze dlatego, że przekracza to pewne granice intymności. Po drugie bywa wstydliwe, kiedy trzeba mówić o swoich dolegliwościach. Po trzecie człowiek zwykle idzie tam, gdy źle się czuje lub gdy coś go nie pokoi. Skoro więc wizyty u lekarza tak kiepsko kojarzą się dorosłym, to trudno się dziwić, że i dzieci za nimi nie przepadają.

Mam szczęście, że akurat moi synowie wizyty u lekarzy bardzo lubią. To dwaj kontaktowi chłopcy, więc spotkanie z lekarzem to dla nich okazja do kolejnej rozmowy i zadania miliona frapujących ich pytań. A że chorują niestety dość często, to w gabinecie lekarskim czują się już prawie jak w domu.

Z powodu ich częstych chorób bywam często w poczekalniach do gabinetów lekarskich i mogę obserwować, jak wielkim stresem dla wielu dzieci jest kontakt z lekarzem. Przyczyn jest oczywiście całe mnóstwo. Dla niektórych dzieci jest to zupełna nowość, a przecież wszystko co nieznane budzi w nas lęk. Inne zraziły się jakimś badaniem lub niedobrym lekarstwem, jeszcze inne miały złe doświadczenia, z którymś lekarzem. Niestety muszą się do tego przyzwyczaić, a żeby choć trochę im w tym pomóc warto… sięgnąć po książkę.

Historii o wizytach dzieci u lekarza jest całe mnóstwo. Ja dzisiaj przedstawiam Stasia Pętelkę. To zwyczajny, czteroletni chłopiec. Pewnego dnia bawi się ze swoją koleżanką Anią w piaskownicy i wpadają na niezbyt mądry (ale całkiem typowy dla dzieci) pomysł spróbowania piaskowej zupy, którą przyrządzili. Kończy się to lekkim zatruciem, bólami brzucha i oczywiście wizytą u lekarza.

Staś nie lubi wizyt u lekarza. Lubi swojego doktora, który jest bardzo sympatyczny, ale nie przepada za badaniem i zimnym dotykiem stetoskopu na skórze oraz wkładaniem drewnianego patyczka do gardła. Rozumie jednak argumenty mamy i wie, że jeśli chce się lepiej poczuć musi iść do lekarza i dać się zbadać.

Podczas wizyty Staś nie dzieli się swoimi obawami. Jego uwaga skupia się na innych rzeczach. Na termometrze, który wygląda jak pistolet. Na tym co oznacza „stan podgorączkowy” lub „kozetka”. Na tym, co słychać w słuchawkach doktora. To mnóstwo wrażeń, więc wizyta przebiega szybko i w miłej atmosferze. Serdeczne zachowanie doktora sprawia, że Staś nie ma czasu na koncertowaniu się na swoich lękach.

Ogromnym plusem tej książki jest dla mnie to, że przedstawia zwyczajnego chłopca i zupełnie naturalną (prawdopodobną) sytuację. Nic nie jest tutaj wyolbrzymione. Nie ma więc strasznych chorób, ogromnych gorączek, okropnych leków, zastrzyków, czy bardzo kiepskiego samopoczucia. Historia opowiada o zwykłych wydarzeniach, a autorka prowadzi czytelnika przez cały proces – od przyczyn i pojawienia się choroby, przez wizytę w poczekalni, w gabinecie i w aptece, po okres leczenia, aż do wyzdrowienia. Wiemy, co Staś myśli i czuje, z czym związane są jego obawy i wiemy, że one są całkiem normalne. Każde dziecko może się z nimi utożsamiać.

To przecież nie jest tak, że dzieci boją się iść do lekarza, bo myślą, że czyha tam na nie jakiś potwór. Po prostu spotkają się tam z zestawem nieprzyjemnych czynności (stetoskop, rozebranie się w zimnym gabinecie, spotkanie z wieloma obcymi dorosłymi, patyk w gardle, zaglądanie do ucha itp.). Z tej książki dzieci dowiedzą się, że każdy ma jakieś obawy, ale w rzeczywistości wizyta to dość krótkie spotkanie, podczas którego nie dzieje się niż przerażającego. Podoba mi się także, że nie jest to przerysowana sytuacja, w której lekarz nagle tańczy i śpiewa wokół pacjenta. Lekarz zachowuje się tutaj naturalnie i serdecznie, odpowiada na pytania dziecka, mówi do niego normalnie, a nie odstawia show.

Zaletą tej książki jest język doskonale dostosowany do dzieci w młodszym wieku przedszkolnym. Dodatkowo książka podzielona jest na rozdziały, które idealnie nadają się do wieczornego czytania. Takie w sam raz. Każdy rozdział to kolejny etap: piaskownia, rozwój choroby, poczekalnia, gabinet itd. W każdym z tych miejsc dzieją się rzeczy, o których można z dzieckiem porozmawiać i faktycznie mogą się one zdarzyć.

Dla wielu rodziców wyjście z dziećmi do lekarza to ogromny stres. Warto więc szukać rozwiązań, które pomogą dziecku się przygotować i łagodniej przejść przez nielubiane sytuacje.

Barbara Supeł, „Staś Pętelka. Dzielny pacjent”, ilustracje Agata Łuksza, Wydawnictwo Zielona Sowa, Warszawa 2020.

Dodaj komentarz