Lotta

– Co ja bym bez ciebie zrobiła, Lotta? – spytała ciocia Berg, nakładając okulary.
– Naprawdę nie mam pojęcia – odparła Lotta. – Masz szczęście tak długo, jak długo będę tu przychodzić i trochę się wszystkim zajmować.

Za naszych czasów było lepiej. Dzisiejsze dzieciaki mają tyle możliwości. Stare zabawki były porządne i wystarczały na lata. Zabawki współczesnych dzieci są niezwykle pomysłowe. Stare przeciw nowemu. Nasze wspomnienia przeciw zachwytom młodszych pokoleń. Nie ma jednego rozwiązania, nie ma dobrej odpowiedzi. Ale zawsze można znaleźć klucz, który to wszystko połączy.

Lotta. Trzy opowiadania to książka, w której rodzice spotkają bohaterkę z ich dzieciństwa. Czas, by poznały ją także dzieci. Tych opowiadań nie ma w książce Lotta z ulicy Awanturników, ani w Dzieciach z ulicy Awanturników. To trzy opowiadania, które wydawnictwo Zakamarki połączyło w jeden tom.

Inne opowiadania, ale Lotta cały czas ta sama. Niesforna, rezolutna, wszędobylska, samodzielna, pewna siebie, zawadiacka, uczynna, pomysłowa. Taką poznajemy ją w książkach o jej pierwszych przygodach i taka sama pozostaje w tych opowieściach.

Rodzina Lotty to mama, tata, brat Jonas, siostra Mia-Maria i ukochana przytulanka Nisiek. Rodzeństwo Lotty chodzi do szkoły, a Lotta dużo czasu spędza sama. Ma zaledwie pięć lat, więc dzisiejsze dzieci może dziwić to, że wychodzi sama z domu, odwiedza sąsiadów, chodzi na zakupy i rozmawia z obcymi. Pamiętajmy, że to stare opowiadania – widać w nich świat, który wyglądał inaczej. Mała wioska, w której każdy się zna, wszędzie jest niedaleko. To abstrakcyjne dla naszych maluchów. Szczególnie tych mieszkających w dużych miastach. Jest to jednak dobry punkt zaczepienia, żeby porozmawiać z dziećmi o tym, jak było kiedyś, a jak jest dzisiaj.

We wszystkich opowiadaniach urzeka mnie ciepła atmosfera jaką stworzyła Astrid Lindgren. Lotta jest przekorna, czasem się złości, często robi wszystko po swojemu, ale nie są się jej nie lubić. To dziecko, które radzi sobie ze swoimi emocjami tak, jak potrafi. Kto ma w domu pięciolatka, ten zrozumie.

W każdej z tych historii nasza bohaterka trafia na jakiś problem, który udaje się jej rozwiązać, trochę dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności, trochę dzięki swojej pomysłowości i rezolutności. Wiemy, że czasem nagina zasady (np. wtedy, gdy bez pytania zabiera rower cioci Berg), ale umie się przyznać do błędu i przeprosić.

W pierwszym opowiadaniu Lotta bardzo chce dostać rower i udowodnić wszystkim, że potrafi na nim jeździć. Widać tu także, że bardzo chce zaimponować starszemu rodzeństwu. Pod wpływem emocji podejmuje nieodpowiedzialną decyzję, ale szybko się przekonuje, jakie to niesie ze sobą konsekwencje.

Druga historia (w zimowej aurze) to przygoda, w której Lotta, w wyniku szczęśliwego trafu, zdobywa choinkę na święta. Przynosi tym radość całej rodzinie. Ale oczywiście wcześniej przeżywa chwile grozy, gdy jej ukochany Nisiek ląduje w śmieciarce. U Lotty nigdy nic nie idzie bezproblemowo.

W trzecim opowiadaniu przenosimy się w czas Wielkanocy. Lotta mierzy się z wielkim rozczarowaniem, które spotyka je ze strony rodzeństwa, a zostaje pogłębione przez zamknięcie jej ulubionego sklepu ze słodyczami. Znowu pojawia się problem, który Lotta rozwiązuje dzięki swojej serdeczności i dobremu sercu, ale też szczęśliwemu zrządzeniu losu.

Książka jest wzbogacona przepięknymi lustracjami Ilona Wiklanda. Są bardzo kolorowe, przyjazne i wesołe. Cały tom jest wspaniale wydany. Kartki mają gruby papier, okładka jest miła w dotyku i ma płócienny grzbiet. Świetny pomysł na prezent.

To opowieści idealne do wieczornego czytania z dzieckiem. U nas sprawdziły się już dla trzylatka i myślę, że jest to bardzo odpowiedni wiek. Historie są ciekawe, akcja wciąga, a mały czytelnik z radością przyjmuje kolejne pomysły Lotty.

Astrid Lindgren, „Lotta. Trzy opowiadania”, ilustracje: Ilon Wikland, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2019.

Dodaj komentarz