Niebieski dym dyszy i dymi.
Humbaba woła grzmiącym głosem:
Anzu Aruru Apsu
Za oknami coraz ciemniej, zimniej i bardziej ponuro. Ale nie ma tego złego… Dzięki temu jest więcej okazji do czytania. W taką pogodę jeszcze chętniej otulamy się ciekawymi historiami, przenosimy w świat zabawy i fantazji. Dlatego dzisiaj zabieram Was z podróż z bohaterami, których już znacie.
Uno i Mati to bracia, którzy kiedyś na swoje drodze spotkali Yeti. Była to przypadkowa, ale bardzo ciekawa przygoda. I mimo początkowych obraz wcale nie zniechęciła ich do dalszego eksplorowania. Tym razem na swojej drodze spotkają ducha.
Pewnego dnia przynoszą z targu staroci kilka przedmiotów. Jednym z nich jest stara butelka. Gdy ją odkorkowują wydobywa się z niej dym. Znamy ten motyw z baśni o Aladynie i myślę, że to dobry moment, żeby porozmawiać z dzieckiem o inspiracjach. Tym razem jednak dym nie zmienia się w Dżina, ale w Ducha z cedrowego lasu.
Humbaba nie wygląda groźnie. Jest wielki, ale kolorowy i uśmiechnięty. Mimo że grzmi dudniącym głosem, chłopcy nie czują lęku. Mieszkanie w butelce, to nie jedyny punkt wspólny z Dżinem. Humbaba także może spełnić trzy życzenia.

Chłopcy chętnie z nich korzystają. Nie są to żadne wielkie czyny, ani marzenia o bogactwie. Tych dwóch wesołych chłopców prosi o rzeczy, które ich ciekawią, na które naprawdę mają ochotę w tym momencie. Nie snują planów na przyszłość, nie opracowują strategii władania światem, ale korzystają z okazji tak, jak zrobiłyby to inne dzieci w ich wieku. Żyją tym, co tu i teraz.
Nie będę zdradzać przygód, bo najlepiej jeśli poznacie je z dziećmi sami. Jest dużo słodyczy, są dinozaury i latające ryby. Całkowita abstrakcja, ale czyta się ją przyjemnie, wciąga wszystkie dzieci (przetestowałam na wielu, poza moimi własnymi) i wywołuje uśmiech na ich twarzach.
Po każdym życzeniu chłopców duch wypowiada specjalne (bardzo proste) zaklęcie. Ten powtarzalny zabieg sprawia, że dzieci oczekują w napięciu na właściwy moment i chętnie angażują się w czarowanie razem z Humbabą.
Autorką książki jest Eva Susso, a ilustratorem Benjamin Chaud. To duet, który znamy z innych publikacji, i który zawsze świetnie się sprawdza. Dodatkowo Benjamin Chaud w ilustracje wplata nawiązania do innych swoich książek. Sokole oko może wypatrzyć coś z książki o Yeti, albo Pomelo. Takie odkrycia dają dzieciom mnóstwo radości.
„Duch z butelki” to jedna z tych książek, które są z nami od lat i nigdy się nie nudzą. Wozimy ją na wakacje i czytamy z innymi dziećmi. Nosiłam ją do pracy i czytałam przedszkolakom. Sprawdza się naprawdę zawsze.
Anzu Aruru Apsu!
Eva Susso, „Duch z butelki”, ilustracje: Benjamin Chaud, Poznań 2015.






1 komentarz