Razem i osobno dziewczyny dążyły do tego, by stać się tym, kim chciały.
Dziewczyny, kobiety, koleżanki, przyjaciółki, partnerki, matki, pracowniczki… Tak wiele ról i tak wiele naszych oblicz w ciągu całego życia. Wszystko do udźwignięcia dzięki naszej wewnętrznej sile. Ale dużo łatwiej idzie się przez życie, gdy mamy wsparcie. Czasem oparciem jest dla nas mężczyzna. Często jednak potrzebujemy mieć przy sobie drugą kobietę. Przyjaciółkę, która zrozumie nas w niektórych kwestiach lepiej, dlatego że też jest kobietą. Po prostu.
Dziewczyny to opowieść o czterech przyjaciółkach. Poznają się jako małe dziewczynki i razem idą przez życie. Są „bardzo różne i bardzo podobne jednocześnie”.
Obserwujemy ich historie. Wybierają własne życiowe drogi, ale pozostają w kontakcie. Nie oceniają się. Są dla siebie podporą w trudnych sytuacjach. Mogą na siebie liczyć.
Widzimy jak z małych dziewczynek wyrastają nastolatki, które później zmieniają się w dorosłe kobiety. Układają sobie życia, decydują się na różne drogi zawodowe. Prawdziwe przyjaciółki, które się nie ograniczają, nie podcinają skrzydeł, za to wzajemnie motywują i wspierają.

Wspaniała historia o tym, jaką siłę mają kobiety. Jak ważna jest przyjaźń w życiu człowieka. Z jednej strony to opowieść o kobietach, które mogą robić, co chcą i żyć, jak chcą. Realizują swoje marzenia, pokonują przeszkody, osiągają sukcesy. Z drugiej – ukazanie ich wrażliwości, rozterek, słabszych momentów i potrzeby bliskości.
Przyjaźń to nie ślepe podążanie za drugą osobą, ani próba dopasowania się do niej. To wędrówka własną drogą z towarzyszem, który rozumie i jest z nami wtedy, gdy ścieżka jest prosta, a także wtedy, gdy stoimy na rozdrożu.
Mam dwóch synów, więc po co mi w domu ta książka? Po pierwsze dlatego, że to historia o przyjaźni, a ta nie zna przecież płci. Po drugie dlatego, że chłopcy już teraz są kolegami, znajomymi, a w przyszłości będą przyjaciółmi, partnerami, mężami, ojcami córek, współpracownikami. Całe życie będą mieli wokół siebie kobiety. Zależy mi na tym, żeby je szanowali i starali się zrozumieć. Żeby nie byli mężczyznami, którzy dowcipkują, bo kobiety znowu musiały ze sobą porozmawiać. Żeby je doceniali, wspierali, dopingowali i traktowali jak równoprawne uczestniczki społeczeństwa.

Książka ma śliczne ilustracje. Wyraziste, pełne emocji, ciepłe. Chciałoby się dołączyć do przyjaciółek i bawić razem z nimi.
Serdecznie polecam wszystkim dzieciom, niezależnie od płci. Myślę, że i dorosłym spodoba się jej prostota przekazu.
Lauren Ace, „Dziewczyny”, ilustracje: Jenny Løvlie, Wydawnictwo Wilga, 2018.





