Nawiązanie prawdziwej przyjaźni zajmuje dużo czasu, zwłaszcza jeśli jedno z przyjaciół jest kurą, a drugie człowiekiem.
Mateo odkrywa, co lubią robić kury. Jasnopióra też odkrywa, co lubią robić kury.
Chodzą i gdaczą, grzebią pazurami w piachu i znoszą jajka. Przyznajcie, co jeszcze wiecie o kurach? Czy kojarzą wam się z mięciutkim zwierzaczkiem do przytulania, czy raczej brudnym ptaszyskiem do odpędzania? Okazuje się, że stereotypy mają się bardzo dobrze w naszym świecie. Zarówno do ludzi, jak i do zwierząt.
Przedstawiam dzisiaj książkę pt. Jasnopióra. Uratowana kura. Zanim o niej przeczytacie, zastanówcie się jakiej historii się spodziewacie? A teraz zaczynamy.
Nasza bohaterka spędza cały życie w ciemnym kurniku. Nigdy nie widziała słońca. W zasadzie nigdy nie widziała nic poza kurnikiem. Mieszka w ciasnej klatce, w której nie może nawet rozłożyć skrzydeł. Aż pewnego dnia nadchodzi tornado. Zrządzeniem losu, Kura przeżywa i wydostaje się na wolność. Zdziwienie, strach, panika, głód, zaciekawienie – to tylko kilka pierwszych uczuć, które ogarniają Kurę w tej nowej sytuacji.
Kura ma jednak dużo szczęścia, bo spotyka Mateo. Chłopiec bierze ją pod opiekę, daje jej dom, nadaję jej imię Jasnopióra. W dalszej części historii obserwujemy jak pomiędzy kurą i chłopcem rodzi się przyjaźń. Przyglądamy się nie tylko ich relacjom, ale także temu jak Jasnopióra odkrywa siebie. Tłamszona przez całe życie w ciasnej, ciemnej przestrzeni, ma nareszcie możliwość robienia wielu rzeczy i sprawdzania, czy sprawiają jej one przyjemność.
Co tak naprawdę było celem powstania tej opowieść? Czy zwrócenie uwagi, na to jak traktowane są kury w chowie klatkowym? Czy na to, że przyjaźń nie zna granic? Czy może odczarowanie naszego spojrzenia na kury? Nie potrafię wybrać, co było nadrzędną myślą autorki, ale odnajduję w tej historii, tak wiele, że nie mogę obok niej przejść obojętnie.
Rozmawiam z synami o tym, skąd pochodzi jedzenie. Nie jesteśmy wegetarianami, choć przyznam, że mięsa jemy niewiele. Ja nie gotuję go już wcale, ale jadamy u babć na niedzielnych obiadkach, a chłopcy dodatkowo w szkole i przedszkolu. Ale przecież od kur mamy też jajka. To jak kury są hodowane, ma na te jajka niebagatelny wpływ. Tak więc pierwszym tematem naszych rozmów po tej lekturze jest właśnie jedzenie, jego pochodzenie i znaczenie dla zdrowia człowieka.

Podczas pierwszego czytania padały pytania: „Mamo, ale dlaczego kury kąpią się w piasku, a nie w wodzie?”; „Mamo, czy ona nie spadnie z tego roweru?” – nie znałam na nie odpowiedzi. Na szczęście okazało się, że na końcu książki umieszczonych jest kilka faktów o kurach, więc znaleźliśmy tam wszystkie potrzebne informacje. Dowiedzieliśmy się, że kury są zaskakującymi, zupełnie niedocenionymi zwierzętami. Większość bardzo nas zaskoczyła i teraz zupełnie inaczej patrzymy na te ptaki. Nie będę Wam oczywiście zdradzać tych ciekawostek, ale zapewnia Was, że są niezwykle ciekawe i warto je poznać!
W końcu dochodzimy do tematu przyjaźni. Mamy w literaturze i filmografii mnóstwo pozycji, które poruszają temat przyjaźni między ludźmi i zwierzętami. Najczęściej z psami i kotami, ale też szczurami, świniami, a nawet z orką. Pojawia się pytanie: czym tak naprawdę jest przyjaźń. Czy ze zwierzęciem można porozmawiać? Czy pomoże nam w problemach?
Rozmawiam więc z synami o tym, że przyjaźń nie zawsze wygląda tak samo. Niektórzy potrzebują mieć przyjaciela blisko siebie, być w stałym kontakcie. Inni mogą mieszkać na dwóch krańcach świata i wystarczy im świadomość, że w razie potrzeby zawsze mogą zadzwonić, by porozmawiać. Niektórzy potrzebują wielu przyjaciół, inni tylko jednego. Przyjaźń to nie tylko wspieranie się w problemach, ale też dzielenie radości, czasem podobne zainteresowania, wspólne spędzanie czasu.
Dochodzimy w ten sposób do wniosków, że przyjaźń jest indywidualną sprawą. Zależy od osób, które decydują się wejść w taką relację. Skoro więc, nie ma jednej definicji, to znaczy, że każda relacja, w której czujemy się dobrze i bezpiecznie, a jednocześnie sprawiamy, że ktoś inny przy nas czuje się tak samo, może być przyjaźnią. Można tak więc nazwać więź człowieka ze zwierzęciem.

Jedna historia, ale trzy różne obszary tematyczne. Przeplatają się ze sobą, uzupełniają i dzięki temu otrzymujemy mieszankę, która przyciągnie uwagę zarówno młodszych, jak i starszych dzieci. Oczywiście jest to po prostu sympatyczna i ciepła opowieść. Nie trzeba się na nią nastawiać tylko jak do lektury edukacyjnej. To jej wartość dodana. Coś co sprawia, że oprócz miłego spędzania czasu, możecie dowiedzieć się wielu rzeczy, porozmawiać z dzieckiem na ciekawe tematy. Takie książki lubimy najbardziej.
Ciekawostką jest to, że inspiracją do napisania tej historii były prawdziwe wydarzenia. W Croton w stanie Ohio tornado zniszczyło wielką kurzą fermę, ale kurom udało się przeżyć. Kto wie – może, któraś z nich faktycznie znalazła potem swojego przyjaciela?
Leslie Crawford, „Jasnopióra. Uratowana kura”, ilustracje: Sonja Stangl, Wydawnictwo studio koloru, Łódź 2019.





