Nad córką Gruffala wiatr huczał zuchwale,
lecz ona mówiła: „Nie boję się wcale”.
Wywalczyć swoją pozycję wśród silniejszych nie jest łatwo. Jeszcze trudniej ją utrzymać. Ale jeśli polegasz na swoich umiejętnościach i używasz głowy, a nie siły mięśni, masz duże szanse na powodzenie.
Pamiętacie Małą Myszkę, która wywiodła w pole wszystkich mieszkańców lasu i pokonała groźnego Gruffala? Jeśli nie, to koniecznie zaglądnijcie do tego wpisu: https://kamyki.blog/2021/03/26/czyzbys-tego-nie-wiedzial-kolego/. Gruffalo, choć miał chrapkę na smaczną myszkę, uciekał gdzie pieprz rośnie przerażony respektem jaki czują do niej leśni mieszkańcy. Co działo się z nimi potem? Gdzieś w leśnych gęstwinach Gruffalo ułożył sobie życie i wychował córeczkę, a Myszka bezpiecznie żyła sobie dalej, ciesząc się całkiem niezłą reputacją.
Ale wiecie jak to z dziećmi – możesz mówić, przestrzegać, ale jak same nie spróbują to się nie przekonują. Gruffalo przypomina Córeczce, żeby nie chodziła sama po lesie, bo tam przecież grasuje Ogromna Zła Mycha. Córeczka jest jednak ciekawa i sama chce się przekonać, czy ta Mycha faktycznie jest tak przerażająca.
Dalej w akcję się nie zagłębiam. Spotkacie tu jednak bohaterów znanych z poprzedniej części, powtarzalne rymowane zwroty, które pozwalają dziecku recytować wspólnie z rodzicem, no i oczywiście zabawne rozwinięcie akcji. Sami musicie sprawdzić, czy Myszka z pierwszej części miała po prostu szczęście, czy może i tym razem jej spryt i inteligencja będą nie do pokonania.

Można założyć, że to książka wyłącznie rozrywkowa, ale ja mimo wszystko wyciągam z niej nieco wyciągam. Poza wspólnym recytowaniem, zabawą słowem i radością z samej historii, widzę tu okazję do rozmowy z dzieckiem o narażaniu się na niebezpieczeństwa. Córeczka Gruffala nie słucha jego rad, wychodzi z domu w ciemną, zimną noc, a potem musi wracać w popłochu. Historia kończy się szczęśliwie, ale uważam, że to dobry pretekst, by przypomnieć dziecku, że łamanie pewnych zasad (zwłaszcza tych związanych z bezpieczeństwem) może się kończyć tragicznie.
Warto także wspomnieć o uczucie dla oka. Ilustracje są tak samo wspaniałe, kolorowe i zabawne. A dodatkowo autorzy umieścili na nich różne nawiązania zarówno do poprzedniej części, jak i do innych swoich książek. To cudowna zabawa, dużo radości i ćwiczenie spostrzegawczości dla dzieci.
Przede wszystkim jednak sięgnijcie po tę książkę po to, by się dobrze bawić. Jest wspaniałą kontynuacją pierwszej części i na pewno się na niej nie zawiedziecie.
Julia Donaldson, „Dziecko Gruffalo”, ilustracje Axel Scheffler, Wydawnictwo Tekturka, Lublin 2020.







