Bardzo dzika opowieść

– Dziewiąta zasada przetrwania: „Kiedy wszystko zawodzi, użyj…
– patyczaka!”

Przyroda, środowisko, biologia, geografia to wszystko skojarzenia dotyczące nauczania o świecie i roślin i zwierząt w szkole. To lekcje dotyczące przyrody nauczanej z podręczników. To bardzo często lekcje, podczas których dzieci uczą się suchych faktów, które szybko ulatują im z głów. Informacje, które mogą sprawdzać w swoim najbliższym otoczeniu (gatunki drzew, zwierzęta domowe, bieg rzeki, ogród warzywny) zostają przyswojone na dłużej. Ale już te, o których tylko czytają w podręcznikach, szybko odchodzą w zapomnienie.

Edukacja przyrodnicza może być ciekawą przygodą, a rodzice mogą ją wspierać na wiele różnych sposobów. Mogłabym tu pisać o wspaniałych filmach przyrodniczych, muzeach, czy wycieczkach w teren, ale to przecież blog o książkach dla dzieci. A tych, które opowiadają o przyrodzie jest mnóstwo. I wśród nich wiele perełek. Ale nie każda książka przemówi do każdego dziecka. Są albumy, są encyklopedie, książeczki obrazkowe, historie fabularne, książki aktywizujące i jest też Tomasz Samojlik (uważam, że to moment, w którym powinnam dostać odznakę dla najwierniejszego fana, albo wyznawcy kultu, albo chociaż naklejkę dzielnego pacjenta).

O tym, jak bardzo go cenię za propagowanie wiedzy przyrodniczej wśród najmłodszych i jak doskonale mu to wychodzi, pisałam już tutaj https://kamyki.blog/2021/04/16/ostatni-zubr/ i tutaj https://kamyki.blog/2021/02/19/najslabszy-z-watahy/. Będę pisać jeszcze nie raz, nie dwa, bo na półkach moich synów stoi całe mnóstwo jego komiksów i książek. Ale staram się dawkować, żeby nie było, że nikogo innego nie doceniam.

Tym razem zapraszam na Bardzo dziką opowieść, czyli komiks, do którego scenariusz stworzył Tomasz Samojlik, narysował go Marcin Podolec (o jego komiksach też kiedyś napiszę bo również są w TOP 10 Sebastiana), a pokolorowała Agata Mianowska.

Smutny, brudny, nieprzyjazny parking leśny jest miejscem, w którym ludzie porzucają zwierzęta. Dramaty, które się tam rozgrywają rozdzierają serca. Wydawać by się mogło, że przynajmniej las przyniesie otuchę porzuconym zwierzętom, ale okazuje się, że i on nie jest przystanią dla samotnych, zagubionych istot. Las jest Rezerwatem rysia, ale Rysia już dawno nikt tam nie widział. Zwierzęta leśne martwią się o swój dom, o swoje życie, bo Ryś, który był ich obrońcą, zniknął. Tymczasem las jest zaśmiecany i panoszy się w nim sfora dzikich psów, które robią wszystko, by przepędzić zwierzęta z tych terenów. Podczas, gdy mieszkańcy lasu starają się ułożyć plan na przetrwanie, porzucone zwierzęta domowe próbują przedrzeć się przez gęstwiny, by dotrzeć do wymarzonego „Domu wszystkich zwierząt”. Czy te dwie grupy zwierząt znajdą rozwiązanie swoich problemów? Czy uda się im jeśli będą działać oddzielnie? A może znajdą wspólne cel?

Nie zdradzę wam nic a nic, bo nie chcę odbierać przyjemności z czytania, ale powiem wam co możecie tam znaleźć, jak wiele wątków zostało poruszonych i jak wiele tematów do rozmów z dziećmi się tutaj pojawia.

Las nie zaśmieca się i nie niszczeje sam. Ryś także nie znika sam. Kryje się za tym człowiek, jego niecne zamiary i chęć zysku. Człowiek, który myśli tylko o pieniądzach, nie zastanawia się nad konsekwencjami swoich czynów. Nie dba o dobro zwierząt i nie cofnie się przed niczym. To świetny początek do rozmów z dzieckiem o tym, jaki wpływ na życie zwierząt mają ludzie.

A to tylko początek, bo przecież mamy cały wątek porzucania zwierząt domowych. Edukacja w tym zakresie nadal kuleje. Mam wrażenie, że ludzie żyją w przekonaniu, że zwierzę poradzi sobie w każdych warunkach, więc co to za problem zostawić je na leśnym parkingu… Ten temat pojawia się najczęściej w okresie świat i wakacji. Jest coraz więcej akcji, które przypominają o tym, że zwierzę nie może być prezentem, oraz o tym, że nie można go porzucać z powodu luksusowych wakacji, ale to wciąż za mało. Zwierzę to członek rodziny, to obowiązek, to zmiana stylu życia i jeśli nie jesteśmy gotowi na takie poświęcenie to nie powinniśmy się decydować na posiadanie pupila.

Ta historia to także skarbnica ciekawostek przyrodniczych. Nie ma tutaj nudnych wywodów na temat tego jakim zwierzęciem jest ryś czy kot. Ale w akcje wplecione są różne zachowania i zwyczaje zwierząt, a wiedza przekazana w taki sposób, po prostu zostaje z dzieckiem na dłużej. Wszystkie te informacje są punktem zaczepienia do zgłębiania tematu. Dlaczego ryś jest pod ochroną? Dlaczego bobrowi tak bardzo zależy na rzece? Co się dzieje z kotem, gdy traci ogon? Z czego składa się wypluwka sowy?

Chcę też zwrócić uwagę na postać sowy. Cierpi ona na chorobę psychiczną (której nie podejmuję się zdiagnozować, bo nie jestem psychiatrą) i mam pewien zarzut do tego, jak jest przedstawiona. Odnosi się wrażenie, że jej choroba jest zabawna, że to w sumie nic takiego i to zostawia pewien niesmak. Po przeczytaniu całości zaczęłam się zastanawiać na tym, jak sowa funkcjonuje w tej leśnej społeczności i jakie są reakcje otoczenia. Okazało się, że jest ona pełnoprawnym mieszkańcem lasu. Przez inne zwierzęta jest traktowana normalnie, jest zaangażowana we wszystkie działania, traktowana na równi. Nowi przybysze dziwią się na początku jej zachowaniom, ale szybko o nich zapominają i traktują jako normalne. I to jest duży plus. Wciąż mam nieco przykre wrażenie, że choroba zostałą wykorzystana, by bawić innych, ale staram się wyciągnąć z tej historii to, co najlepsze. Dlatego rozmawiam z synem, o tym, że ludzie chorują, mogą się zachowywać inaczej, ale to nigdy nie jest powód, żeby ich wykluczać. Potrzebują wsparcia, pomocy ze strony specjalistów, a nie odsuwania i traktowania jak dziwadła.

Bardzo dzika opowieść to galeria postaci. Każde zwierzę jest inne i każde ważne. Każde z nich odgrywa jakąś rolę w rozwiązaniu problemu. Obojętne, czy jest duże i silne, czy małe kruche i bojaźliwe. To z talentów każdego z nich tworzy się świetnie działająca grupa. Historia ta jest piękną laurką współdziałania, wspierania się i walki o wspólną sprawę. Nie bez powodu w naszym domu żyje teraz dziesięć patyczaków.

Komiks jest oczywiście pięknie zilustrowany. Obrazy są ciekawe, sugestywne i bardzo zabawne. Po pierwszym czytaniu, warto do nich wracać, oglądać je z innym nastawieniem, bo zawsze dostrzega się wtedy więcej szczegółów.

Dla wszystkich fanów komiksów, humoru, akcji i tych, którym na sercu leży dobro zwierząt. Świetny dla tych, którzy uczą się czytać. Doskonała pozycja do tego, by pod przykrywką dobrej zabawy porozmawiać z dziećmi na wiele bardzo ważnych i trudnych tematów. Wsparcie edukacji przyrodniczej w bardzo przyjaznej odsłonie.

Tomasz Samojlik, Marcin Podolec, Agata Mianowska, „Bardzo dzika opowieść 1. Las złamanych serc”; „Bardzo dzika opowieść 2. Mistrz Ryś”, Wydawnictwo Kultura gniewu – Krótkie gatki, Warszawa 2019-2020.

Dodaj komentarz