Ostatni żubr

To my, kobiety, zawsze tu zostawałyśmy, kiedy oni szli na powstania i w bitwy. Na nas spoczywała odpowiedzialność za dzieci, gospodarkę, samą Puszczę. Zawsze udawało się od mateczki puszczy coś dostać i coś dać jej w zamian. Ale ostatnio zapomniano o dawaniu.

Za moich czasów, w pierwszych klasach szkoły podstawowej mieliśmy środowisko. Potem oczywiście biologię i geografię. Trochę z nich pamiętam. Ale najwięcej tego, co w zasadzie nie jest mi w życiu do niczego potrzebne. Nie zamierzam jednak pisać o polskim systemie szkolnictwa, bo nie od tego jest ten blog. Zamierzam za to zachwalać uczenie się przez zabawę, bo ona przynosi znakomite efekty.

Można to robić na tysiąc różnych sposobów. Internet aż kipi pomysłami na zdobywanie wiedzy przez działanie. Czy zatem książki mają jeszcze szansę? Oczywiście, że tak. Byle to nie były nudne podręczniki. Wiedzę można czerpać zewsząd. Okazuje się, że można się uczyć nawet z komiksów, przed którymi tak wiele osób się wzbrania. Szczególnie zaś od Tomasza Samojlika (o naszym oddaniu do jego twórczości już wam kiedyś wspominałam).

I tak właśnie dochodzimy do komiksu Ostatni Żubr. To komiks, który jest mieszaniną prawdy historycznej i przyrodniczej, fikcji literackiej, odniesień popkulturowych, dowcipu, ciekawej historii i, jak zwykle, wspaniałych ilustracji.

Tuż po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości Puszcza Białowieska była w opłakanym stanie. Nasze przyrodnicze dziedzictwo zostało zniszczone przez wojska rosyjskie i niemieckie. Doprowadziło to do niemal całkowitego wyginięcia żubrów. To fakty, które w bardzo przystępny sposób poznajemy na pierwszych stronach. Potem akcja się rozwija, a postaci i wydarzenia fikcyjne mieszają się z tymi prawdziwymi. Złe charaktery chcą zabić ostatniego żubra, wyciąć Puszczę, wybudować osiedle i zgarnąć miliony monet. Na szczęście Profesor Szafer oraz mieszkańcy Białowieży przeciwstawią się im i zrobią wszystko, by ochronić ostatniego żubra, a Puszczę uczynić parkiem narodowym.

Tymczasem podczas knucia, opracowywania planów i toczenia walk między ludźmi, w Puszczy toczy się życie. Mały Żubr jest nieświadomy, że właśnie stracił swoją mamę. Stara się ją odnaleźć, a w tym celu musi dotrzeć do legendarnego Serca Lasu. Jednocześnie inne zwierzęta obawiają się, że zabita żubrzyca była ostatnią przedstawicielką gatunku, a Puszcza bez żubra, nie będzie już dla nich bezpiecznym domem.

To naprawdę bardzo pobieżny opis treści. Bardziej chciałam się dziś skupić na tym, ile rzeczy autorowi udało się przemycić w jednym komiksie. Już na wstępie mamy wiele informacji dotyczących historii naszego kraju. Świetny sposób na początek rozmowy ze starszymi dziećmi o rozbiorach Polski i ich wpływie na losy Polaków i naszej kultury. Wątek ten przewija się oczywiście przez całą akcję. Mamy także postać Władysława Szafera oraz nawiązanie do Eugeniusza de Ronke. W ciekawy sposób przedstawione jest także życie na białowieskiej wsi (mamy więc język, niechlubne zwyczaje pędzenia samogonu, oraz trzy kumy – oczy, uszy i straż całej wsi). Może jest ono przedstawione nieco stereotypowo, ale oddaje klimat i stanowi podstawę do kolejnych rozmów. Przede wszystkim jednak jest cała masa tematów przyrodniczych. Poznajemy wiele informacji o żubrach, wilkach, jeleniach i ryjówkach. Przedstawiony jest temat tworzenia parków narodowych i ich znaczenia dla przyrody. Dowiadujemy się nawet czym jest restytuowanie. I nawet jeśli tak trudny termin nie zostanie przez dziecko zapamiętany, to myślę, że na pewno w głowie zostanie jego wyjaśnienie.

Mnóstwo informacji wplecionych jest w akcję. Ale Pan Samojlik zastosował w tym komiksie przypisy. Dla mojego 8-latka była to nowość. Cieszę się, że w tak przyjazny sposób nauczył się z nich korzystać i rozumieć ich rolę. Poza tym, w przypisach autor wyjaśnił szczegółowo zarówno wątki historyczne, jak i przyrodnicze. W nich też dokładnie określił co w komiksie jest fikcją, a co prawdą, dlatego naprawdę warto je przeczytać. Można powiedzieć, że cała ta część jest dedykowana starszym czytelnikom.

Ale autor nie zapomniał o najmłodszych. Na ostatnich stronach mamy więc zestaw zadań i zabaw: zagadki logiczne, wyszukiwanie różnic, lekcja rysunku, krzyżówka itd. Wspaniały sposób na jeszcze dłuższe spędzenie czasu z komiksem.

Jedna opowieść, a tak wiele poruszonych wątków. Tyle tematów do rozmowy z dzieckiem. Tyle inspiracji do dalszych poszukiwań, zgłębiania niektórych zagadnień. Może wasze dziecko zainteresuje się historią Polski, a może historią samej Puszczy. Może będzie chciało wiedzieć więcej o zwyczajach żubrów, wilków lub ryjówek. Być może zechce poznać parki narodowe, rezerwaty i dowiedzieć się więcej o ochronie gatunkowej. A może zainteresuje go folklor?

No i jeszcze nie zapominajmy, że Tomasz Samojlik jest mistrzem dowcipu i zgrabnie wplata w akcję odniesienia do literatury czy popkultury. Są one zupełnie niezauważalne dla dzieci, ale dla rodziców to świetna zabawa.

Ostatni żubr jest komiksem i to w oczach niektórych spisuje go na straty. Apeluję więc do wszystkich, którzy twierdzą, że nie lubią komiksów, żeby jednak się przełamali. Gwarantuję, że spodoba się on dzieciom w różnym wieku i zainteresuje także dorosłych. Znajdziecie tam ciekawą historię, barwne postaci, dużo wiedzy i mnóstwo zabawy.

Tomasz Samojlik, „Ostatni żubr”, Wydawnictwo kultura gniewu – krótkie gatki, Warszawa 2019.

1 komentarz

Dodaj komentarz