Praktyczny Pan

Hm… Z tabletkami jest sporo kłopotu. Najpierw trzeba pamiętać, żeby je kupić, potem wyjąć z pudełka, połknąć, popić… To zabiera mnóstwo cennego czasu. Poza tym szkodzą na żołądek. A kota kupuje się raz, jest już na zawsze i ciągle działa. Bardzo praktyczne!

Jesteście praktyczni czy raczej spontaniczni? Macie wszystko poukładane, zorganizowane, zaplanowane, czy wolicie skakać na głęboką wodę i chwytać dzień? Zawsze się zastanawiam, co jest lepsze. Ale chyba nie da się tego wybrać. Wszystko ma swoje wady i zalety, a idealnie byłoby osiągnąć balans.

Nie udało się to zupełnie Panu Praktycznemu. Ten bohater to encyklopedyczny przykład bycia praktycznym. Chodząca definicja. Wszystko co robi jest ważne i potrzebne. Każde jego działanie jest dobrze zaplanowane i ma konkretny cel. Ma utarte schematy, ważne rytuały. Taki tryb dobrze się u niego sprawdza zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Nawet sny wiążą się z samymi istotnymi sprawami.

Na dodatek Praktyczny Pan zupełnie nie rozumie jak można tracić czas na rzeczy, które się do niczego nie przydają. Zabawa to zupełnie obce mu słowo. Przyjemność jest niepotrzebna i bezcelowa. A bycie praktycznym definiuje Pana i nadaje sens jego życiu. Niestety jest też bardzo stresujące, co negatywnie wpływa na jego zdrowie i powoduje, że musi zażywać wiele tabletek, każdego dnia.

Aż pewnego dnia dowiaduje się, że na stres najlepsze są… koty. Ale czy kot nie jest zbyt niepraktyczny? Czy to nie zaburzy za bardzo jego życia? Wedle jego obliczeń na pewno, długofalowo, kot jest tańszy niż tabletki. To niewątpliwie praktyczny plus. Czy zatem Praktyczny Pan zdecyduje się na taką zmianę? Bo jednak zmiany trochę go przerażają. Ale ta, według zasłyszanej porady, ma określony cel. Więc może jednak? Tylko nie myślcie, że to takie hop-siup iść do sklepu i kupić kota. Na pewno nie w przypadku kogoś tak lubiącego planowanie i dobrą organizację. Jak potoczą się losy Pana Praktycznego i czy kot pojawi się w jego życiu, musicie sprawdzić sami.

To kolejna, po Jeleniu (o którym pisałam tutaj https://kamyki.blog/2021/02/08/najbardziej-przerazajace-sa-zmiany/) książka Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, która bardzo spodobała się moim synom. Zaciekawiła go postać Praktycznego Pana. Bardzo ich interesuje dlaczego on tak bardzo lubi wszystko planować, dlaczego boi się zaszaleć, zabawić. Czy tacy ludzie naprawdę istnieją? Dlaczego tak się zachowują? W spontanicznym, szalonym świecie dziecka, taka praktyczność do bólu jest zupełnie niepojęta. Ale rozmawiamy sobie o zaletach, jakie niesie za sobą planowanie i dobra organizacja. Starszy synek, który teraz jest już w drugiej klasie, dużo lepiej to rozumie. Ma swoje szkolne doświadczenia, więc łatwiej mu się odnaleźć tematach związanych z działaniem według uporządkowanego schematu. Rozumie, że im mocniej się będzie mobilizował i działał według planu, tym w efekcie będzie miał więcej czasu wolnego do wykorzystania według własnego pomysłu.

To bardzo ciekawa opowieść. Pomaga zrozumieć, że w naszym życiu jest miejsce na to, żeby być skupionym i zorganizowanym i na to, by mieć przestrzeń do relaksu, zabawy i przyjemności. Tylko zachowanie balansu pozwoli utrzymać zdrowe nerwy i umysł. Nie jest to oczywiście łatwe, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy do tego dążyć. W dorosłym życiu często o tym zapominamy. Mamy tyle na głowie, że odpoczynek dla wielu z nas w ogóle nie istnieje. Coraz częściej jednak słyszymy, że trzeba się nauczyć odpoczywać. Więc nauczymy tego nasze dzieci już dziś. Niech w przyszłości wiedzą, że życie nie składa się ani z samej ciężkiej pracy, ani z samego „nicnierobienia”.

A jeśli nie wiecie jak się odstresować, to sięgnijcie po tę książkę, bo może właśnie ona będzie dla was receptą.

Roksana Jędrzejewska-Wróbel, „Praktyczny Pan”, ilustracje Adam Pękalski, Wydawnictwo Bajka, Warszawa 2016.

Dodaj komentarz