Czy mogę się przytulić?

Ale nie martw się – na każdego gdzieś ktoś czeka.

Lubię kiedy z książek, na pozór oczywistych, da się wyciągnąć więcej. Kiedy możemy je czytać, a przy okazji poruszać tematy, które się nasuwają. A już szczególnie lubię, gdy moje dzieci same zadają pytania. Kiedy coś im się kojarzy, coś chcą wyjaśnić, czegoś więcej się dowiedzieć. Widzę wtedy, że analizują to czego słuchają. Przekładają sytuację przedstawione w książce na swoje doświadczenia. Zastanawiają się, mają wątpliwości. To ogromnie ciekawe, że czasem zwracają uwagę na rzeczy, których ja nie dostrzegam lub wydają mi się oczywiste. Cieszę się, że zawsze drążą temat i dopytują.

Czy mogę się przytulić? to książka, którą mamy z biblioteki. Wypożyczyłam ją, bo spodobała mi się koncepcja. Książka jest dwustronna. Z jednej strony mamy historię jeżyka, a po obróceniu książki – historię żółwika. Oba zwierzątka szukają kogoś kto je przytuli, ale wszyscy wkoło szukają wymówek. Jeż i żółw nie rozumieją dlaczego wszyscy ich unikają. Czują się samotni, potrzebują trochę ciepła. Dopiero Sowa tłumaczy, każdemu z osobna, że inne zwierzęta ich unikają ze względu na ich ostre kolce i twardą skorupę. Obie te historie toczą się równolegle, każda po swojej stronie książki. Finał jest więc w samym środku. Jeż i żółw spotykają się i orientują, że są dla siebie stworzeni.

W zasadzie można powiedzieć, że książka jest niewielka, tekstu niezbyt dużo i chociaż są aż dwie historie, to w sumie są one takie same i ma się wrażenie, że jakoś tak szybko to mija. Trochę się z tym zgadzam. Takie wrażenie pozostaje po pierwszym przeczytaniu. Ale właśnie to jest taka książka, przy której mój młodszy synek zadaje całe mnóstwo pytań, więc czytanie dość mocno się przeciąga. Rozmawiamy o tym jak się zachowują wszystkie zwierzątka. Czy postępują miło? Dlaczego jeż i żółw są smutni? Czego potrzebują, jakie są ich marzenia. Zastanawiamy się nad tym, co to znaczy, że „na każdego gdzieś ktoś czeka”, bo chociaż dorośli rozumieją sens, dla 3-latka przesłanie może być zbyt dosłowne. Wreszcie, rozmawiamy o potrzebie bliskości, o tym, że nie z każdym chcemy się przytulać, ale też nie każdy chce przytulać się z nami. Że czasem w życiu tak bywa, że musimy szukać i czekać na właściwe osoby. Takie, z którymi będzie nam dobrze.

I nagle, w magiczny sposób, czytanie tej książki zajmuje całkiem sporo czasu. Wszystkie tematy tych rozmów wydają się dość poważne, a jednak prowadzę je z 3-latkiem i doskonale się rozumiemy. Wystarczy słuchać, gdy dziecko pyta, tłumaczyć i sprawdzać czy rozumie to, co powiedzieliśmy. A jeśli się nie udaje, to próbujemy jeszcze raz, innymi słowami, innymi przykładami. O emocjach i uczuciach trzeba się nauczyć mówić. To procentuje w dorosłym życiu i pomaga w budowaniu prawnych relacji z innymi.

Podoba mi się też, że jeż i żółw pytają wszystkich o zgodę na przytulenie. Wciąż dostają odmowy, które wywołują ich smutek, ale zawsze pytają. Nie starają się nic robić na siłę. Szanują granice innych. Pomaga to więc zrozumieć dziecku, że nie zawsze musimy się godzić na przytulanie, mamy prawo odmawiać.

Zachęcam do tej książki, bo jest to naprawdę urocza, ciepła historia o poszukiwaniu przyjaźni, miłości i bliskości.

Eoin McLaughlin, „Czy mogę się przytulić?”, ilustracje Polly Dunbar, Wydawnictwo Mamania, Warszawa 2019.

Dodaj komentarz