Czyżbyś tego nie wiedział, kolego?

Gdy leśna okolica zrobiła się cicha,

Mysz znalazła orzeszek. Orzeszek był pycha!

Kilka lat temu syn przyszedł z przedszkola i powiedział, że chce „grufalo”. Trochę mi zajęło dowiedzenie się, o co chodzi. Miał wtedy 3 lub 4 lata i emocje tak nim targały, że trudno mu było wyjaśnić, czym jest to „grufalo”. Nareszcie, z jego chaotycznego potoku słów, jakoś wyłuskałam, że chodzi o książkę o dziwnym potworze, więc rozpoczęłam poszukiwania. Niestety spotkało nas duże rozczarowanie. Okazało się, że ta, bardzo popularna skądinąd, pozycja jest już niedostępna. No, ewentualnie za grubą kasę na Allegro.

Minął mniej więcej rok, ale synek nie zapominał, a ja regularnie sprawdzałam wszystkie kanały i polowałam na jakaś używaną wersję. I wtedy wydawnictwo Tekturka, dorzuciło ostatnie polana pod naszą gasnącą nadzieję i ogłosiło, że Gruffalo pojawi się u nich! Wyobrażacie sobie tę radość? Już sama nie wiem kto potem bardziej czekał? Czy synek, bo tak polubił Gruffalo, czy ja, bo tak chciałam go w końcu poznać. Najważniejsze, że się udało i żadne z nas się nie zawiodło!

Myślałam, że Gruffalo to książka tak popularna, że nie ma sensu jej przedstawiać, ale okazało się, że nieustannie spotykam na swojej drodze rodziców, którzy jej nie znają.

To bardzo zabawna historia, w której mała myszka swoim sprytem przechytrza wszystkich dookoła. Lis, sowa i wąż starają się ją zwabić i skonsumować. Ale ona straszy ich wielkim, groźnym potworem. Tymczasem okazuje się, że ten potwór staje na jej drodze i on też ma na nią chrapkę. Mały myszka zachowuje jednak zimną krew. Intryga, która uknuła wcześniej, przydaje jej się teraz do zbudowania swojej pozycji w lesie. Po co jej to wszystko? Nie wystarczyło zaszyć się jakiejś norze? No nie. To kwesta przetrwania. I oczywiście spokojnego posiłku.

Nie ma sensu opisywać całości krok po kroku. Chyba i tak by się to nie udało. Mój młodszy (3-letni) synek uwielbia Gruffala, ale wiem, że raczej ze względu na samą postać potwora, na zwierzątka, barwne ilustracje i przede wszystkim na cudowny tekst. Powtarzalne sformułowania i wpadające w ucho rymy uatrakcyjniają wspólne czytanie. Powodują, że on się włącza w recytację i przeżywa to bardzo aktywnie. I tu oczywiście trzeba zaznaczyć, że jest to zasługa nie tylko samego tekstu, ale przede wszystkim cudownego tłumaczenia pana Michała Rusinka. Tak się to czyta, jakby się śpiewało!

Starszy synek (ten, który tyle nią nią czekał, a dziś ma już 8 lat) słuchał jej już dla fabuły. Był na tyle duży, kiedy pojawiła się w naszym domu, że rozumiał co się dzieje. Ciekawiło go jak myszka wyprowadza wszystkich w pole, jak sobie radzi w trudnych sytuacjach. A dzisiaj sam lubi ją czytać młodszemu bratu.

Można więc śmiało powiedzieć, że książka jest dla wszystkich przedszkolaków. Ciekawa, zabawna, rymowana, z pięknymi, kolorowymi ilustracjami. Powinna się znaleźć na waszych półkach i jestem pewna, że będzie często z nich wyciągana do czytania.

Julia Donaldson, „Gruffalo”, ilustracje Axel Scheffler, Wydawnictwo Tekturka, Lublin 2019.

1 komentarz

Dodaj komentarz