Walka z potworem

Może wojna już się skończyła.

A może wszyscy zginęli, a my jesteśmy dwoma ostatnimi żołnierzami i ten, który przeżyje, wygra wojnę.

Czasem myślę, że świata już nie ma.

Mogłoby się wydawać, że bezsensowności wojny nie trzeba już nikomu tłumaczyć. Szczególnie w naszym kraju. Jednak na świecie wojny trwają cały czas. Czytamy o nich, słyszymy, widzimy w telewizji. Widzą to też dzieci. Niestety te informacje mają potem odzwierciedlenie w ich lękach. Jest to naturalny proces i ważne, żeby z nimi potem rozmawiać. Wyjaśniać, odpowiadać na pytania, rozwiewać wątpliwości. A przede wszystkim tłumaczyć dlaczego wojna jest złem, że śmierć jest nieodwracalna i giną podczas niej zwykli ludzie.

Tego bardzo trudnego i smutnego tematu podjęli się autorzy książki Wróg, wydanej przez Zakamarki. Rekomenduje ją Amnesty International. A ja się nią zachwycam. Ze ściśniętym sercem.

Trwa wojna. Po dwóch stronach barykady, w okopach, siedzą dwaj żołnierze. Każdy w swoim dole. Każdy broni swojego kraju. Każdy z nich wie, że po drugiej stronie jest wróg. Okropny, krwiożerczy, czyhający na życie swojego przeciwnika i jego rodziny. Muszą więc siedzieć w tych dołach, by nie dopuścić do tragedii.

Tę męczącą, przeciągająca się sytuację opowiada nam jeden z nich. Siedzi w dole. Jest zmęczony, głodny, zrozpaczony, pozbawiony nadziei. Tęskni za rodziną. Boi się i analizuje swoje szanse. Zastanawia się czy poza nim i jego wrogiem w drugim dole, ktoś jeszcze został? Ma już dość i marzy o tym, by wojna się skończyła. Ale nie może tego zrobić. Nie może wyjść z dołu pierwszy, bo tamten go zabije.

Rozmyśla i planuje. Wie wszystko na ten temat, bo przecież został poinstruowany. Dowódcy przekazali żołnierzom wszystkie informacje na początku wojny. Wyjaśnili im, że po drugiej stronie walczą drapieżcy, którzy nie zawahają się przed niczym. W instrukcji całkowicie odczłowieczyli ludzi walczących po drugiej stronie. Dlatego żołnierz wie z jak ogromnym zagrożeniem się mierzy.

Samotność, głód, brak sił, pogarszające się zdrowie i tęsknota, to uczucia, które towarzyszą mu nieustannie. Czytelnik je obserwuje i odczuwa tak samo. Dojmujący smutek bije z każdej strony tej książki. Ale żołnierz podejmuje decyzję – czas z tym skończyć, bo inaczej wróg go zabije.

Jednak kiedy plan jest już ułożony i wprowadzony w życie, kiedy żołnierz zakrada się do dołu, w którym siedzi wróg, okazuje się, że go tam nie ma. Gdzie jest? I co się znajduje w jego dole? To bardzo trudny moment dla żołnierza, bo odkrywa, że ten przerażający potwór, którym straszyło go dowództwo, jest w rzeczywistości takim samym człowiekiem jak on. Zwykłym żołnierzem, którego zmanipulowano, któremu wmówiono, że musi walczyć, bo inaczej jego rodzinę i kraj czeka śmierć.

Co wydarzy się dalej? Jak żołnierze poradzą sobie z nowymi odkryciami? Czy będą ze sobą walczyć do końca? Czy nadal widzą sens wojny, na którą wysłali ich zwierzchnicy?

Moim zdaniem nie jest to książka dla przedszkolaków. Raczej dla uczniów, przynajmniej 8+. Jest tam przemoc, krew, zabici ludzie i zwierzęta. Ja czytałam ją z 8,5-letnim synem, ale robiliśmy to razem i bardzo dużo rozmawialiśmy. Wywarła na nim ogromne wrażenie. Wciąż wraca do niektórych tematów. Do samodzielnego czytania książka jest zdecydowanie dla dużo starszych uczniów. Niezależnie od wieku, polecam ją jednak z dzieckiem omówić. Mnogość wątków, które wypływają po tej lekturze jest ogromna. Przytłoczenie emocjami, śmiercią, nienawiścią, wymaga rozmowy. Skomplikowane mechanizmy manipulowania świadomością żołnierzy, są czytelne dla dorosłego, ale na pewno nie tak oczywiste dla dziecka.

Autorom udało się pokazać okrucieństwo wojny w bardziej osobistym wymiarze. Nie tylko poprzez krew przelaną na polu bitwy, ale przez emocje, które towarzyszą jednostkom. Dzieciom łatwo przejść do myślenia, że żołnierz to jakaś abstrakcyjna postać, jak w grze komputerowej. A nawet jeśli człowiek, to jeśli jest po naszej stronie to znaczy, że nas broni, a jeśli po przeciwnej to na pewno jest zły. Tymczasem nikt nie idzie na wojnę z własnej woli. Nikt nie chce opuszczać rodziny, ryzykując, że osieroci własne dzieci. I wreszcie – wojna nie trwa dzień czy tydzień. To lata tułaczki, głodu, niebezpieczeństw, chorób, samotności, traumatycznych doświadczeń dla wszystkich ludzi – tych walczących i tych, którzy zostali w domach.

Na koniec, wracam do tego, o czym pisałam już przy okazji Przyjaźni Astrid Desbordes. Za wyjątkowe uważam książki, w których o ważnych tematach mówi się prostym językiem. Tak, by najistotniejsze sprawy nie zaginęły w morzu kwiecistej mowy. Autorom Wroga udało się to znakomicie. I na dodatek osiągneli to zarówno w warstwie tekstowej, jak i graficznej. Tekst i ilustracje są po prostu po mistrzowsku spójne.

Na trudne tematy nigdy nie ma dobrego czasu. Jest tyle pięknych książek, że chce się sięgać po te, które nas bawią i wzruszają. Ale zaufajcie mi, tej nie powinniście omijać.

Davide Cali, „Wróg”, ilustracje Serge Bloch, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2014.

Dodaj komentarz