Przyjaźń

Każdy punkt na placu jest inny.

Pewnie dlatego tak tu ładnie.

Czasem tak bywa, że długo noszę się z kupnem jakieś książki. Coś mnie powstrzymuje. Potem podejmuję decyzję, czytam z dziećmi i zastanawiam się jak mogłam tak długo zwlekać.

Tak właśnie było z książeczką Przyjaźń wydawnictwa Entliczek. Nie jestem pewna co mnie powstrzymywało, ale chyba chodziło o ilustracje. Podobały mi się, ale brakowało mi jakiegoś koloru i dlatego zawsze coś innego z nią wygrywało. Ale pewnego dnia natknęłam się na nią na kiermaszu książek „z drugiej ręki” i pomyślałam, że chyba to znak i ona bardzo chce być przez nas przeczytana.

Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo się ciszę, że ta książka w końcu do nas trafiła. Byłoby mi bardzo żal, gdyby moi synowie jej nie poznali. Ale do rzeczy…

Pewnego dnia w szkole pojawia się Sam. Jest zupełnie inny od wszystkich. Inaczej się zachowuje i irytuje tym Archibalda. Początkowa niechęć przeradza się jednak w zaciekawienie. Archibald obserwuje Sama i jego dziwne przyzwyczajenia. W końcu ciekawość zwycięża i chłopiec postanawia dowiedzieć się więcej o nowym uczniu. Później ma wiele do przemyślenia. Stara się zrozumieć dlaczego jest tak, że Sam inaczej patrzy na świat, inaczej spędza czas. Czy wszyscy są tacy sami? Dochodzi do wniosku, że to właśnie dzięki naszej różnorodności jest tak ciekawie.

Tak zaczyna się przyjaźń, chociaż Archibald jeszcze jej nie rozpoznaje. Dopiero kiedy Sam nie pojawia się w szkole, Archibald zaczyna odczuwać pustkę. Na szczęście, po kilku dniach, Sam wraca do szkoły i od tej pory są nierozłączni. Oni razem, a wokół nich pełno innych dzieci. Każde inne i każde wyjątkowe.

Niezwykłe w tej książce jest to, że autorce udało się uchwycić tak wiele treści w tak niewielu słowach. Opowieść jest tak napisana, że z równym zainteresowaniem słuchają jej obaj synowie, mimo że dzieli ich pięć lat różnicy. Istota różnic pomiędzy ludźmi jest przepięknie porównana do drzew w parku. Uwielbiam tak proste, oczywiste i malownicze analogie. Przemawiają one nawet do 3-latka.

Jestem wyczulona na wywoływanie wzruszenia na siłę. Nie lubię, w książkach dla dzieci, górnolotności. Uważam, że powinny być tak napisane, żeby do nich trafiać. Kiedy w książkach poruszane są tematy miłości, przyjaźni, uczuć, relacji, to zdarza się, że słowa ociekają taką cukierkowością, że nie jestem w stanie jej przełknąć. Przerost formy nad treścią. Ta historia jest przykładem na to, że o pięknych rzeczach da się napisać bez przesadnej patetyczności. Dlatego jest tak dobrze przyjmowana przez dzieci w różnym wieku.

Jeśli, podobnie do mnie, wahaliście się czy sięgnąć po Przyjaźń, to szybko zmieńcie nastawienie. Piękna historia opowiedziana w prosty sposób. Trafia w serca dzieci i dorosłych.

Astrid Desbordes, Przyjaźń, ilustracje Pauline Martin, Wydanictwo Entliczek, Warszawa 2019.

Dodaj komentarz