Stawiamy granice

– Chodź, wujkowi też daj buziaka – pomrukuje wesoło wujek Karol.

– Nie – mówi Leon. – Dam tylko tacie.

Wujek Karol chwyta Leona za piżamę, poklepuje po policzku i tarmosi. Potem przyciąga go do kłującej brody.

– Smaczny buziak! – woła wujek i śmieje się.

– Fe! – mówi Leon.

Któż z nas, w dzieciństwie, nie było obcałowywany? Trudno zliczyć ile lepkich ust odcisnęło ślad na naszych policzkach czy czołach. Nieraz były to całusy ukochanej babuni czy najlepszego dziadka. Ale pewnie zdarzały się i te od nieznanych nam bliżej koleżanek mamy, czy rzadko widywanych kuzynów taty. Może to byli sympatyczni ludzie, przyjaciele naszych rodziców, ale nie nasi. I niekoniecznie mieliśmy ochotę na to, by nas całowali.

Spróbujcie sobie przypomnieć to uczucie. Tego niechcianego całusa złożonego na waszym czółku. I popatrzcie na swoje dzieci. Czy czasem nie jest tak, że te schematy są powielane? Czy nie mówicie im “no daj cioci buziaka”? Albo dziwicie się, gdy kręcą nosem, że wujek przytulił, a ciocia za mocno wytarmosiła? A to nie powinno w ogóle dziwić. Przecież nikt z nas nie chciałby być teraz całowany, przytulany czy nawet dotykany bez zgody. Dlaczego, więc tak często ignorujemy tę niechęć u dzieci? Albo nie rozumiemy, co dziecko czuje, albo obawiamy się o reakcję otoczenia. O to, że kuzyn, ciotka czy koleżanka się obrażą. W jakiś sposób usprawiedliwiamy się przed sobą w imię dobrych relacji z innymi, zapominając, że najważniejsze powinny być dla nas dobre relacje z naszym dzieckiem.

Może jednak rozumiecie świetnie ten temat. Nie lubiliście takich zachowań, gdy byliście mali i widzicie, że wasze dzieci też za tym nie przepadają. Jak sobie poradzić z otoczeniem? I jak pomóc dziecku stawiać granice. Bo dobrze wiemy, że babcie potrafią doskonale wywoływać poczucie winy u wnuków. “Ale jak to? Nie dostanę całusa? Zrobisz taką przykrość babuni?” Znamy to?

Jeśli to dla was ważny temat, a zdecydowanie powinien taki być, to zaglądnijcie do książki “Buziak? Nie!”. To bardzo prosta historia, która z humorem, ale dosadnie przedstawia problem przemocy. Wiem, że to bardzo mocne słowo i zaraz ktoś pomyśli, że chyba nie mam pojęcia czym jest przemoc, ale lekceważenie uczuć dziecka, przekraczanie granic jego komfortu psychicznego, naruszanie jego cielesności i ignorowanie słowa “nie” – to przemoc. Tak właśnie nazwalibyśmy to, gdyby ktoś w ten sposób zachował się wobec nas. I tak właśnie musimy nazywać to w tej sytuacji. I liczyć się z tym, że wywoła to oburzenie. Ale dla nas najważniejsze jest dobro naszego dziecka.

“Buziak? Nie!” to historia Leosia, który ciągle dostaje buziaki, mimo że wyraźnie się temu sprzeciwia. Dostaje je od osób, które zna i lubi, ale buziaki od nich, z różnych powodów, wywołują jego niesmak. Na szczęście Leoś, inspirowany zachowaniami starszego rodzeństwa, znajduje rozwiązanie i uświadamia wszystkim zainteresowanym, że nie każdy buziak jest “chciany”.

Oczywiście w książeczce problemem są tylko (?) całusy wujka ze zbyt kłującą brodą, czy babci bez zębów. Ale jest to wspaniałe wprowadzenie do wyrabiania w dziecku poczucia, że zawsze ma prawo powiedzieć “nie”, postawić wyraźną granicę, jeśli w jakiejś sytuacji czuje się niekomfortowo. A każda inna osoba (bliska czy znajoma, sympatyczna lub nie) ma obowiązek respektować taką prośbę. Dziecko, które będzie wzrastało w poczuciu bezpieczeństwa, pewności, że nikt nie ma prawa naruszać jego granic, będzie miało większe szanse na radzenie sobie z trudnymi sytuacjami w nastoletnim i dorosłym życiu. 

Uważam, że to bardzo ważna książka. Czytamy ją z obydwoma synami. Rozmawiamy o niej i innych, podobnych sytuacjach. Wiadomo, że rozmowy te wyglądają zupełnie inaczej z 3-latkiem, niż z 8-latkiem, ale obie są tak samo ważne. Trzeba wykorzystywać wszystkie możliwości, by budować w dzieciach poczucie własnej wartości oraz przekonanie o tym, że tylko one mogą decydować o swoim ciele. Bo nigdy nie wiadomo kto i kiedy będzie próbował za bardzo zbliżyć się do naszego dziecka.

Barbara Rose, Volker Fredrich, “Buziak? Nie!”, wydawnictwo sam, Racibórz 2019.

Dodaj komentarz